Środa, 10 lutego 2021

Prezydent: Im silniejsi się stajemy, tym mocniejszy jest nasz głos [CAŁY WYWIAD]

Prezydent stoi, patrzy w obiektyw, w tle otwarte drzwi
Michał Adamczyk, TVP: Jesteśmy na Mierzei Helskiej, gdzie właśnie zakończył się dwudniowy szczyt przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej. Naszym gościem – gościem „Wiadomości” – jest Prezydent Andrzej Duda. Choć bardziej precyzyjnie mówiąc, to my jesteśmy gośćmi w rezydencji Prezydenta. Dobry wieczór, Panie Prezydencie. 
Prezydent RP Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Bardzo serdecznie witam naszych widzów.
 
Panie Prezydencie, ten szczyt zorganizowano z okazji 30-lecia Grupy Wyszehradzkiej. Jakie są zatem wnioski, konkluzje, cele i plany dotyczące dalszej współpracy?
Przede wszystkim śmiało można powiedzieć, że nie widzieliśmy się rok w tym gronie. Pandemia koronawirusa jednak przerwała aktywną politykę międzynarodową. Było to takie spotkanie, że wielokrotnie – jako gospodarz – podkreślałem, jak bardzo rzeczywiście cieszę się z tego, że prezydenci Grupy Wyszehradzkiej spotkali się twarzą w twarz, znów mogliśmy razem usiąść, porozmawiać. To jednak zupełnie co innego, gdy rozmawia się za pośrednictwem internetu, a co innego, gdy można razem usiąść przy kolacji, porozmawiać właśnie na różne tematy, mniej formalne, oprócz rozmów plenarnych.
To także buduje więzi i dużo łatwiej jest załatwiać różne, nawet trudne kwestie polityczne. Tak więc takie spotkania są bardzo ważne i bardzo się cieszę, że na to 30-lecie tu właśnie, w ośrodku, w rezydencji Prezydenta Rzeczypospolitej na Helu, mogłem powitać moich gości i mogliśmy rozmawiać przez te dwa dni.
 
Jaki jest najważniejszy efekt tych rozmów w Pana ocenie?
Przede wszystkim omówiliśmy wszelkie kwestie bieżące. Pierwszego dnia, wczoraj, były to zwłaszcza rozmowy związane z walką z koronawirusem – mówiliśmy o skutkach koronawirusa, jak to wpłynęło na nasze społeczeństwa i gospodarki, jakie środki zaradcze można podejmować, jak wygląda sytuacja ze szczepieniami. Omawialiśmy wszystkie tego typu kwestie, zajęło nam to w zasadzie cały dzień. Wczoraj był to rzeczywiście absolutnie temat nr 1, no bo taka jest prawda, że jest to w tej chwili temat nr 1 dla całej Europy i świata, także dla państw Grupy Wyszehradzkiej.
 
Zobacz także:Szczyt Prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej [PL/EN]My wprawdzie – jak wszyscy przyznawali – pod względem gospodarczym stosunkowo nieźle, jak do tej pory, przeszliśmy przez koronawirusa. Bo jednak nasze gospodarki – mówię „nasze”, bo wszystkie gospodarki Grupy Wyszehradzkiej – znacznie mniej ucierpiały niż gospodarki na zachodzie Europy. Ale jest oczywistą sprawą, że też jesteśmy tym ogromnie dotknięci i wielu przedsiębiorców cierpi. Jest pytanie: jak im pomóc, jakie jeszcze środki zastosować, by ratować biznes?
 
Widzowie, którzy nas teraz oglądają, być może część z nich zapewne się teraz zastanawia, jakie jest dzisiaj znaczenie Grupy Wyszehradzkiej.
Ma bardzo duże znaczenie. Im stajemy się silniejsi, także gospodarczo, tym – mam wrażenie – mocniejszy jest głos Grupy Wyszehradzkiej – w wielu kwestiach, na przestrzeni odkąd zostałem Prezydentem Rzeczypospolitej, bo taka była decyzja moich rodaków, od 2015 roku. Wtedy, w czasie kampanii, dziennikarze mówili do mnie: „A, proszę Pana, co Pan sądzi o Grupie Wyszehradzkiej? Grupa Wyszehradzka praktycznie nie istnieje, to w zasadzie jest martwy organizm”.
Bardzo szybko okazało się, że to nieprawda. Grupa Wyszehradzka podejmowała ważne decyzje, mało – wskazała, jak powinna być prowadzona rozsądna polityka migracyjna w Unii Europejskiej. Chociaż na początku państwa na zachodzie Europy nie zgadzały się z Grupą Wyszehradzką i był tu konflikt, to potem same przyznały rację, że właśnie to były mądre sugestie i od samego początku należało tak postępować, jak wtedy mówiły państwa Grupy Wyszehradzkiej – wśród nich, w awangardzie byliśmy my.
 
No, ale przed 2015 rokiem wielu polityków – polityków, którzy wtedy rządzili – twierdziło, że taka współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej jest wręcz bezwartościowa.
Jestem odmiennego zdania. Uważam, że ona ma bardzo dużą wartość. I to nie jest tylko i wyłącznie grupa jako taka, bo grupa jest środkiem do pewnego celu. Dla polityków jest celem do tego, by przedyskutować temat. Powiedziałem dziś: jedną z wielkich wartości tej współpracy i tych naszych spotkań, jakie mamy, jest to, że omawiamy wszystkie tematy.
I potem wiem, w których tematach zgadzam się z prezydentem Węgier Jánosem Áderem, prezydentem Milošem Zemanem czy panią prezydent Zuzaną Čaputovą ze Słowacji. Wiem, gdzie mamy tematy wspólne, gdzie różnimy się w zdaniach – i później bardzo nam to ułatwia pracę i służenie sprawom naszych krajów, jeżeli wiem, że w jakimś zakresie mogę liczyć np. na to, że prezydent Miloš Zeman poprze polską sprawę, że będzie rozmawiał ze swoim premierem i poprosi go, by w jakiejś sprawie stanął po stronie Polski. I tego typu rozmowy prowadzimy. Właśnie dzięki tym spotkaniom, dzięki temu, że dobrze się znamy, załatwianie różnych ważnych spraw jest dużo łatwiejsze.
 
Panie Prezydencie, ocenił Pan, że Polska i kraje naszego regionu najszybciej staną na nogi po koronawirusie. Tyle że pandemia wciąż trwa. Nie wiemy, jak długo potrwają obostrzenia, kiedy się zakończą. Czy to przypadkiem nie jest taki optymizm przedwczesny?
Wszyscy czekamy na to, kiedy skończy się pandemia. Oczywistą sprawą jest – to też bardzo wyraźnie pobrzmiewało w naszej wczorajszej i dzisiejszej dyskusji – że wszyscy prezydenci są przekonani, że tylko i wyłącznie skutecznie przeprowadzony program szczepień jest w stanie rzeczywiście zakończyć koronawirusa. Tak dzisiaj możemy na to patrzeć.
Oczywiście, ktoś powie: „No tak, ale pandemia, która była kiedyś, choćby grypy hiszpanki, sama zniknęła. Przecież nie było na nią żadnej szczepionki, żadnego lekarstwa”. To prawda, ale wiemy, że szczepionka może pomóc w szybszym zakończeniu pandemii koronawirusa i dlatego z całą pewnością wszyscy wspieramy programy szczepień. Chcemy, by jak największa część naszych rodaków zdecydowała się na szczepienia. O tym m.in. rozmawialiśmy.
Jak wiemy, jest problem z realizacją programu szczepień niewynikający z jakichś braków w Polsce, na Słowacji, w Czechach czy na Węgrzech, tylko – niestety – z tego, że firmy nie realizują swoich zobowiązań, które podjęły wobec Unii Europejskiej. W związku z tym szczepienie idzie wolniej. Ale my i tak jesteśmy w awangardzie, bo zaszczepiliśmy już ponad 1 mln 800 tys. ludzi w Polsce. Więc są to już duże liczby. Oczywiście chcielibyśmy, aby ten program był realizowany szybciej, ale warunki są, jakie są.
Dziś nawet pytałem, ile osób zostało w Polsce zaszczepionych dwukrotnie. Powiedziano mi, że prawie 500 tys. ludzi ma już w pełni zakończony program szczepień. W związku z tym będziemy to realizowali z całą pewnością najszybciej jak się da. Dlatego że procedura szczepienia jest przygotowana dobrze i jak tylko będą szczepionki, to mam nadzieję, że ta realizacja znacząco przyspieszy. Jesteśmy zapewniani, że do marca zwiększą się dostawy, natomiast – niestety – nie mamy informacji, co będzie po marcu.
 
Niektórzy obwiniają tutaj Brukselę za unijne porozumienie, które w sposób niewystarczający zaopatruje kraje w szczepionki.
Dyskutowaliśmy na ten temat i nawet padło właśnie takie zdanie, że – oczywiście – można by obwiniać Brukselę, ale przecież każdy działał w jak najlepszej wierze. Negocjowali i wynegocjowali, chcieli, żeby cena była atrakcyjna – bo każdemu zależało, by cena była dobra – żeby były podpisane umowy. Co z tego, skoro producenci nie wywiązują się ze swoich zobowiązań.
 
A Pan się zaszczepi?
Oczywiście. Jak przyjdzie na mnie czas, to pewnie, że się zaszczepię.
 
To jeszcze trochę potrwa, bo teraz grupa 1.
No – niestety – trochę potrwa, ale jestem przekonany, że prędzej czy później to nastąpi.
 
Panie Prezydencie, to ja wrócę jeszcze do kwestii dotyczącej gospodarki. Z czego wynika Pana wiara w to, że polska gospodarka poradzi sobie lepiej od gospodarek innych krajów Unii Europejskiej?
To nie jest kwestia wiary, tylko danych, które są w tej chwili, i tego, jak oceniają to takie podmioty, jak np. Bank Światowy, który wskazał bardzo optymistyczną prognozę, jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy w ogóle w krajach Europy Środkowej, czyli właśnie m.in. w Grupie Wyszehradzkiej. Takie są tam oceny ekspertów. Dane są dobre. Mamy relatywnie niewielki wzrost bezrobocia. Mamy cały czas dobrą sytuację.
Oczywiście są branże, które bardzo ucierpiały, przede wszystkim cała turystyka: hotelarstwo, właściwie wszelkiego rodzaju usługi turystyczne, sektor gastronomiczny, restauracje – tragiczna sytuacja. Ale po to właśnie jest pomoc państwowa, by wesprzeć tych przedsiębiorców. Mam nadzieję, że gdy tylko pokonamy pandemię koronawirusa, wszystko to będzie mogło w jak najszybszym tempie wrócić do normalnego funkcjonowania.
 
Ale nie wszyscy dostali tę pomoc – ci, którzy utracili dochody z powodu pandemii.
Ci, którzy realizowali swoje zobowiązania i ci, którzy odpowiadali postawionym w tym zakresie wymogom, m.in. tego, żeby być fair w stosunku do polskiego państwa, czyli płacić podatki, tę pomoc otrzymali, jeżeli o nią wystąpili. Były pewne problemy z kodami PKD, to prawda, ale również interweniowałem w tych sprawach. Interweniowałem też w sprawie branży przewozów autokarowych. Oczywiście, że były różne problemy w trakcie procesu pomocowego, ale staraliśmy się je usuwać w miarę możliwości i jak najszybciej.
 
Panie Prezydencie, to zmienimy teraz temat. Temat jest świeży – media komercyjne protestują przeciwko pomysłowi podatku od reklam, który ma być przekazywany na służbę zdrowia. Co Pan na to?
Przyznam otwarcie, panie redaktorze, że nie znam szczegółów tego projektu ustawy, dlatego że nie była ona ze mną konsultowana, więc nie wiem w szczegółach, co tam ma być. Cóż mogę powiedzieć? Jeżeli mówimy w ogóle o podatkach, no to wielkie kompanie medialne, wydaje mi się, że mogą płacić podatki, zwłaszcza że ten podatek ma być przeznaczony dla ludzi i jest to podatek od dochodów z reklam. Przecież nie kto inny, tylko ludzie właśnie kupują te produkty, które są reklamowane. Jeżeli więc te pieniądze miałyby służyć [ludziom], tak jak słyszę w mediach, że miałyby być skierowane do Narodowego Funduszu Zdrowia, to wydaje mi się, że jakiś rozsądek w tym jest.
Natomiast słyszę też dużo głosów na ten temat, jak to w straszliwy sposób narusza wolność słowa. No, ja bym powiedział, chwileczkę: nie o wolność słowa tutaj chodzi, tylko o pieniądze. Wolność słowa to akurat jest w Polsce, naprawdę jej nie brakuje i można krytykować wszystkich: prezydenta, rządzących, wszyscy są krytykowani. W związku z powyższym, akurat jeżeli chodzi o wolność słowa, to wydaje mi się, że problemów z tym nie ma. Jest ona na pewno większa niż przed 2015 rokiem, kiedy to ABW wchodziło do redakcji tygodnika „Wprost”, żeby
zabrać taśmy, na których nagrano polityków Platformy Obywatelskiej. Wydaje mi się więc, że niektóre media tutaj naprawdę przesadzają sugerując, że to jest jakieś naruszenie wolności słowa. Chodzi o pieniądze po prostu.
 
Wracając jeszcze do epidemii koronawirusa, bo to jest temat w tej chwili najważniejszy, tym żyją Polacy i zastanawiają się, co będzie dalej, jak będzie dalej, kiedy znikną te obostrzenia. Lockdown męczy, obostrzenia męczą, wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Pan osobiście jest zwolennikiem stopniowego znoszenia tych restrykcji czy też nie? W jakim stopniu uzależnia to od informacji medycznych?
Jestem zwolennikiem przede wszystkim zdrowego rozsądku, a naszym zadaniem jako polityków jest zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Cały problem polega na tym, że to bezpieczeństwo jest różne. Przede wszystkim oczywiście to zdrowotne. Czyli właśnie to, żeby ludzie nie chorowali, żeby ludzie nie umierali. To jest rzecz najważniejsza, no, ale oprócz tego jest także bezpieczeństwo życia codziennego. Takie chociażby jak bezpieczeństwo finansowe, żeby ludzie mieli dochody żeby w związku z tym mogli realizować swoje zobowiązania, żeby nie dochodziło do różnego rodzaju tragedii osobistych i rodzinnych związanych z brakiem pracy, z upadkiem
firm itd. To trzeba wypośrodkować. Oczywiście jestem zwolennikiem nakładania tylko i wyłącznie restrykcji rozsądnych i rzeczywiście niezbędnych. To po pierwsze. A po drugie, jeżeli tylko jest taka możliwość i względy epidemiczno-medyczne to uzasadniają, to znoszenia tych restrykcji, bo przecież wszyscy chcemy normalnie żyć.
 
Wszyscy chcemy normalnie żyć, ale czy na przykład Pana Kancelaria, Kancelaria
Prezydenta włączyła się w pomoc podczas epidemii koronawirusa? A jeśli tak, to jak?
Włączyliśmy się w pomoc na różne sposoby. Najbardziej zaangażowana była moja żona, Agata, która przez kilka miesięcy, od października przez cały czas, codziennie dostarczała obiady kombatantom. To była bardzo miła akcja, w którą ona włożyła ogromnie wiele sił i energii. Miała mnóstwo miłych spotkań, i cieszę się, że Kancelaria Prezydenta zaangażowała się w tę akcję. Nasza kuchnia przygotowywała posiłki, moja żona je osobiście do kombatantów w Warszawie rozwoziła. Cieszę się też dlatego, że rozwożąc te posiłki, poznała bardzo wiele
niezwykle wartościowych osób, które mają wzruszające opowieści o swoim pięknym życiu, i cieszę się, że w ten sposób mogliśmy – też jako małżeństwo i jako instytucja – pomóc tym, którzy na tę pomoc zasługują, bo są naszymi bohaterami.
 
To teraz kolejny temat: Unia Europejska – Moskwa, bo zaiskrzyło na tej linii. Fala krytyki spadła na szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella właśnie po wizycie w Moskwie. Lista zarzutów jest długa, że odpowiednio nie bronił Unii Europejskiej, że nie wspomniał o agresji rosyjskiej na Krymie, że nie upomniał się o Nawalnego. Jak Pan, Panie Prezydencie, ocenia wizytę w Moskwie szefa unijnej dyplomacji?
To jest zasadnicze pytanie, jaki był w ogóle cel tej wizyty? Takie pytanie trzeba postawić. Po co szef unijnej dyplomacji pojechał do Moskwy, skoro nie załatwił żadnej z tych spraw? Co w ogóle było na jego agendzie? O czym on tam chciał rozmawiać? Jaki był cel tego wyjazdu? Co on chciał osiągnąć? Bo dla nas wszystkich – mówię wszystkich, bo dzisiaj akurat rozmawialiśmy z prezydentami na ten temat – ta sytuacja jest zdumiewająca i tajemnicza.
Mówiłem zresztą – bo byłem pytany przez dziennikarzy jeszcze przed jego wyjazdem do Moskwy, co sądzę o tej wizycie – jeżeli pan Borrell postawi warunek, na przykład w postaci tego, że dojdzie do wizyty, jeżeli Nawalny zostanie uwolniony. To ta wizyta będzie miała sens. Standardy demokratyczne będą wymuszone. Ale tak? No to przepraszam bardzo, powiedziałbym, że to jest jakaś kompromitacja. To jest rzeczywiście zdumiewające.
 
A to świadczy o słabości całej unijnej demokracji czy osobiście tylko Josepa Borrella?
Przede wszystkim świadczy o słabości jego, ale też o słabości jego ekipy. Przecież taka wizyta musi być przygotowana. A chyba zasługujemy na to, aby być poinformowani, jaki rzeczywiście był cel i co zamierzał osiągnąć w ten sposób pan Borrell. Bo jeżeli zamierzał dokonać resetu w relacjach pomiędzy Unią Europejską a Rosją, to nie dokonuje się takiego resetu, jadąc tam w momencie, kiedy został aresztowany czołowy przedstawiciel opozycji.
Powiedziałem dzisiaj na konferencji prasowej: absolutnie nie jestem zwolennikiem pana Nawalnego i absolutnie nie mówię, że popieram pana Nawalnego czy jego poglądy polityczne. Mówię tylko, że nie może tak być, że przedstawiciel opozycji zostaje aresztowany pod byle pretekstem, kiedy przybywa do kraju i blokuje mu się możliwość prowadzenia działalności tylko dlatego, że staje się rzeczywiście poważnym konkurentem politycznym. To nie ma nic wspólnego z demokratycznymi standardami. Choćby nie wiem, kto to by był, nie wolno się na to zgodzić.
 
Jak ocenia Pan pierwsze decyzje nowego amerykańskiego prezydenta Joego Bidena i czy polsko-amerykańskie relacje będą na takim samym poziomie jak do tej pory?
Mam nadzieję, że polsko-amerykańskie relacje będą  na tak samo dobrym poziomie jak do tej pory. Był kontakt ze strony administracji bliskiego współpracownika pana prezydenta Joego Bidena, jego doradcy ds. bezpieczeństwa. Rozmawiał z moimi ministrami. Nie ukrywam, że wysłałem list do pana prezydenta. Dosyć obszerny, w którym był omówiony stan stosunków polsko-amerykańskich i realizowanej w zakresie tych stosunków współpracy. I ten
list był omawiany podczas tej rozmowy.
To była bardzo dobra rozmowa, która pokazuje duże zainteresowanie ze strony amerykańskiej zarówno kwestiami bezpieczeństwa naszego kraju i regionu, jak i możliwościami robienia tutaj biznesu, rozwojem współpracy w ramach Trójmorza, gdzie Amerykanie zaangażowali się jeszcze za czasów pana prezydenta Donalda Trumpa. Była przecież odpowiednia uchwała podjęta w tym zakresie w Kongresie. Obie strony sceny politycznej zdecydowanie za tą współpracą się opowiadały i wszystko wskazuje na to, że ona będzie kontynuowana.
Wydaje mi się, że to są dobre wiadomości. Spokojnie czekam na dalszy rozwój spraw. Proszę pamiętać, że to jest początek prezydentury, więc trzeba powiedzieć, że pan prezydent Joe Biden dopiero wchodzi w urząd.
 
Tak, ale pierwsze decyzje już zostały podjęte, już zostały ogłoszone, to jest realizacja postulatów pani wiceprezydent Harris, to jest realizacja postulatów lewicowych, tak to możemy określić, no bo takie sygnały już do nas płyną. Pokusi się Pan o ocenę, Panie Prezydencie, tych pierwszych decyzji?
To jest polityka, która jest polityką wewnętrzną w Stanach Zjednoczonych. Nie będę tej polityki oceniał.
 
Rozumiem. Panie Prezydencie, to jeszcze kwestia dotycząca mediów. Bo niektórzy politycy, m.in. Pana osobisty rywal w wyborach prezydenckich, chcą kneblować usta nie tylko dziennikarzom, ale również całym redakcjom. Obecny prezydent Warszawy mówi wprost, TVP Info należy zlikwidować. Chce w ten sposób ograniczyć dostęp do informacji. Jak Pan się zapatruje, Panie Prezydencie, na tego typu pomysły?
Niestety, nie możemy tego ocenić inaczej jak taką swoistą polityczną hipokryzję, bo jakoś politykom dzisiejszej opozycji nie przeszkadzało, kiedy przed 2015 rokiem i w 2015 roku do jesieni oni rządzili i mieli w swoich rękach wszystkie media publiczne. Co było bardzo odczuwalne. Mówię to jako ten, który wtedy kandydował na prezydenta i miałem swoje przejścia również z dziennikarzami z mediów publicznych. Jakoś wtedy im to nie przeszkadzało,
że to oni właśnie w tych mediach rządzili. Że wcześniej rządziło w nich SLD też im najwyraźniej nie przeszkadzało. To jest taka swoista hipokryzja polityczna.
 
Jeszcze mamy trochę czasu, to chciałbym zapytać o Pana efekty ostatnich rozmów dotyczących rynku chińskiego. Pan, Panie Prezydencie wspomniał o tym, że rynek chiński powinien być bardziej otwarty dla polskich produktów. Co do zasady się z tym wszystkim zgadzamy, tylko pytanie, jak to zrobić? Jak to zrealizować?
To trudne, bo Chiny prowadzą protekcjonistyczną politykę. Wszyscy wiemy doskonale, że Chiny są generalnie wielkim producentem w skali światowej, globalnej. Mamy ten problem, że istnieje olbrzymia dysproporcja w wymianie handlowej: bardzo wysoki poziom importu z Chin, a stosunkowo niski poziom eksportu do Chin. Chciałbym, żeby to się zmieniło, chciałbym, żeby więcej polskich firm było obecnych na chińskim rynku. Chiny prowadzą pod tym względem swoistą politykę. Są utrudnienia administracyjne. Mówiłem do pana przewodniczącego Xi Jinpinga, który był gospodarzem szczytu 17 plus 1, że chcielibyśmy, żeby zostały rozluźnione te administracyjne okowy i żeby polskie produkty trafiły na szybką ścieżkę dostępu do chińskiego rynku. Mnie ogromnie na tym zależy.
 
Zobacz także:IX Szczyt Przywódców Europy Środkowowschodniej i Chin z udziałem Prezydenta RP [PL/EN]Mam nadzieję, że widzowie pamiętają, jak kiedyś promowaliśmy polskie produkty rolne z panem prezydentem Xi. Wtedy chińską prasę i media obiegło zdjęcie pana prezydenta z polskim jabłkiem w ręku na jednym z terminali w Warszawie. Promowaliśmy polską żywność. Chciałbym, żeby to było nadal realizowane, tylko w jeszcze większej skali, żeby i polska żywność, i inne polskie towary mogły trafiać na chiński rynek. Wszyscy wiedzą, że to jest
ogromny rynek i dostęp do niego ma kluczowe znaczenie dla rozwoju produkcji przemysłowej.
 
No i tym, Panie Prezydencie, kończymy naszą rozmowę.
I o to się, panie redaktorze staramy i po to rozmawiamy z Chinami. Mam nadzieję, że moje rozmowy z panem prezydentem Xi, a także i na innych poziomach politycznych, przyniosą potrzebne nam rezultaty.
 
Bardzo dziękuję. Prezydent Andrzej Duda był gościem specjalnym „Wiadomości”.
Bardzo dziękuję również państwu za uwagę. Do zobaczenia.

 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.