Poniedziałek, 25 maja 2020

Wywiad z Prezydentem dla Radia Katowice

Piotr Pagieła, Polskie Radio Katowice: Gościem porannego programu Polskiego Radia Katowice jest dziś Prezydent Rzeczypospolitej, Pan Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dzień dobry, witam bardzo serdecznie Pana Redaktora. Witam też naszych słuchaczy.

 

I telewidzów również. Bo jesteśmy w internecie.

Tak, to prawda – internautów.

 

Internautów. Panie Prezydencie, rozmawiamy bez maseczek, bo zachowujemy izolację – to gdyby ktoś miał wątpliwości. Między nami dwa metry. Mierzyliśmy.

Tak, są.

 

Panie Prezydencie, nie bał się Pan przyjechać do woj. śląskiego? Niektórzy to nawet pozwolili sobie na takie stwierdzenie, że to taka polska Lombardia. Choć między Mediolanem a Katowicami to spora różnica.

Zobacz także:Andrzej Duda na Śląsku o sytuacji w związku z koronawirsemCały czas powtarzam: jesteśmy ze Śląskiem, jesteśmy duszą na Śląsku – i dacie radę! A my jesteśmy od tego, by Was wspierać, jak to tylko możliwe. Dlatego tu jestem. Chciałem też, by mieszkańcy Śląska zobaczyli – i wczoraj, i dzisiaj – że to nie jest tak, że przyjeżdżałem tu, na Śląsk, tylko wtedy, gdy było dobrze, gdy się wiodło. Ale gdy przyszedł trudny moment, w którym rzeczywiście wiele osób obawia się tu przyjechać, być może obawia się utrzymywać kontakty, mówię właśnie wręcz przeciwnie.

Dlatego z panem ministrem Mariuszem Błaszczakiem zdecydowaliśmy, że w tym roku Święto Wojsk Specjalnych odbędzie się właśnie tu, w Gliwicach, w Jednostce Wojskowej „Agat”, z której Śląsk jest tak bardzo dumny – z Waszymi komandosami. I że reprezentacje jednostek wojsk specjalnych z całej Polski przyjadą właśnie do Gliwic, będzie Para Prezydencka, będzie Minister Obrony Narodowej. I razem będziemy się spotykali, rozmawiali z żołnierzami o ważnych dla nich sprawach, o tym, jak się czują, jak im się służy, jak oceniają zmiany, które dzisiaj następują w polskim wojsku. Rzeczywiście o tym wszystkim rozmawialiśmy.

Ale to dla mnie także bardzo ważna obecność tu, w siedzibie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, i rozmowa ze Sztabem Kryzysowym, z Panem Wojewodą, z Panem Marszałkiem o sytuacji, o tym, jak ją oceniają, jak ona jest tu postrzegana w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego. O tym wszystkim dyskutowaliśmy. I wychodzę pokrzepiony.

Wiedziałem, że sytuacja została tu opanowana, ale liczby, które mi przedstawiono, jednoznacznie pokazują, że rzeczywiście udało się nad tą sytuacją zapanować. Można powiedzieć, że została całkowicie opanowana w kopalniach. Do dzisiaj jest efekt, który jeszcze postrzegamy w postaci cały czas występujących zachorowań na koronawirusa.

 

I to dużej liczby.

Tak, dużej liczby, ale są to już przypadki domowe – ci, którzy zarazili się w pracy na kopalniach czy gdzieś w związku z kopalniami, przychodzili do domu, a że w większości przypadków ten wirus występował bezobjawowo, w związku z powyższym zarażali swoich najbliższych.

Ale pytałem też, jak wyglądała i wygląda sytuacja w szpitalach – i ta jest całkowicie pod absolutną kontrolą. Nie było momentu, w którym brakowało miejsc dla ewentualnych chorych, nie było tu żadnego zagrożenia, było bardzo niewiele cięższych przypadków koronawirusa. Tak że śmiało można powiedzieć, że Śląsk dał sobie radę, śląska medycyna poradziła sobie z koronawirusem, znakomicie daje sobie z tym radę, panuje nad sytuacją.

Jest to wielka zasługa zarówno personelu medycznego, jak i władz lokalnych, jak również dyscypliny, którą Ślązacy mają wpisaną w swój charakter; no i przede wszystkim wielkiego etosu związanego z dyscypliną pracy.

 

Panie Prezydencie, ja bym chciał wrócić na moment do tego hejtu. Przeczytam Panu zdanie prof. Tadeusza Sławka, to były rektor Uniwersytetu Śląskiego, który powiedział tak: „Nie ma wystarczających słów potępienia dla hejtu, jaki spotyka Śląsk w okresie pandemii. Jest on niewybaczalny w każdych okolicznościach, a w obecnych okolicznościach niewybaczalny podwójnie”. Ten hejt dotykał nie tylko Śląsk, nie tylko górników, dotykał służby medyczne w całej Polsce. Pamięta Pan sytuacje, kiedy porysowano samochody, kiedy wypraszano medyków z kolejek, kiedy pojawiały się kartki „nie mieszkajcie z nami na jednej klatce, bo nas zarazicie”. Skąd, Pana zdaniem, bierze się najpierw ta wielka solidarność w polskim narodzie, a potem właśnie to, o czym mówię?

Jesteśmy dużym narodem, jest nas 38 mln. Zawsze patrzę na to w ten sposób, że – niestety – dramatyczne przypadki ludzkiej głupoty czy chamstwa – przepraszam za to mocne słowo – czy zwykłej bezmyślności, podłości po prostu się zdarzają. Przepraszam – jako Prezydent Rzeczypospolitej – za wszystkich naszych rodaków, którzy zachowywali się w tym czasie nieodpowiedzialnie czy wręcz podle, jest to dla mnie strasznie przykre.

Między innymi dlatego właśnie w ostatnią niedzielę zdecydowałem się pojechać na Jasną Górę, by być razem z pielgrzymką środowisk medycznych – tam właśnie, do Najświętszej Matki Jasnogórskiej. By pomodlić się za ich zdrowie i podziękować zarazem za ich służbę. Bo rzeczywiście wielkie, wspaniałe postawy ludzi polskiej medycyny w ostatnich tygodniach, miesiącach są nie tylko godne naśladowania, ale przede wszystkim godne podkreślenia.

Bardzo wielu lekarzy, wiele pielęgniarek, wielu ratowników medycznych, pielęgniarzy, diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów okazało się bohaterami – ludźmi, którzy wykonują swoją służbę rzeczywiście z powołania. W takich przypadkach nie chcę tego nazywać zawodem, tylko służbą – bo takie jest poczucie ludzi: że oni po prostu pełnią służbę dla drugiego człowieka. I to jest wspaniałe. Chciałem być z nimi, modlić się za nich, za ich rodziny i dać wyraz solidarności z nimi.

A moja obecność tutaj, na Śląsku, w tych dniach – poza tym, że dałem wcześniej wyrazy solidarności ze Śląskiem, ze Ślązakami – to także właśnie wyraz mojego podkreślenia wartości Śląska, jego ważności dla nas, tego niezwykłego etosu pracy.

Zbiega nam się tu wiele elementów: trud związany z koronawirusem, niepokój, ogromne niebezpieczeństwo, czasem strach ludzi, ale z drugiej strony – kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem, ratowanie miejsc pracy tak ważnych tu, na Śląsku.

Te wszystkie elementy pewnej wzmożonej działalności polskiego państwa, w których dzisiaj uczestniczę, mam nadzieję, że wszystkie razem przyniosą pozytywny efekt tu, na Śląsku, w postaci powrotu normalności, zaniku pandemii koronawirusa i przywrócenia normalności w śląskiej gospodarce, która jest tak niezwykle ważna dla Polski, dla dalszego rozwoju gospodarczego naszego kraju.

Jeszcze raz chciałem wszystkim ludziom Śląska – ludziom pracy – złożyć moje serdeczne wyrazy szacunku, pozdrowienia i zapewnić: jestem z Wami w dobrej chwili, w złej chwili, w szczęśliwym momencie, w trudnym momencie, w radości Barbórki i Karczmy Piwnej, ale i w trudnym momencie, gdy walczycie z koronawirusem. Jestem z Wami!

 

Panie Prezydencie, skoro mówimy o górnikach, to ponad 3 tys. z nich miało bliski kontakt z wirusem, kilka kopalń nie pracuje. Jak Pan widzi przyszłość polskiego górnictwa po tym wszystkim? Ja niedawno rozmawiałem z prezesem Polskiej Grupy Górniczej, pytałem go, czy polskie górnictwo będzie tylko poranione, czy bardzo poharatane – użyłem takiego słowa. Pana zdaniem jak będzie?

Jedną rzecz muszę wyjaśnić. Jak poinformowano mnie na Zespole Zarządzania Kryzysowego – mówił to zarówno Pan Marszałek, jak i Pan Wojewoda – wszystkie kopalnie wróciły do pracy. W niektórych przypadkach nie jest to jeszcze praca na pełnych obrotach.

 

O tym mówię właśnie.

Wszystkie kopalnie pracują, dlatego że ogniska koronawirusa zostały w pierwszej kolejności tam właśnie, w kopalniach, pokonane. Więc to dobrze, bo to znaczy, że sytuacja wraca do normalności. To zawsze potrzebuje pewnego rozpędu, skoro przyhamowało, ale normalność wraca.

Dzisiaj walczymy jakby z pewną drugą falą czy też – jak mówił Pan Marszałek – z drugą krzywą. Jest to krzywa zachorowań domowych, czyli efektu tego, co po prostu zostało przyniesione do domów, do rodzin. I to jest w tej chwili problem. Ale mam nadzieję, że także z tym – właśnie dzięki dyscyplinie również w rodzinach – mieszkańcy sobie tu poradzą.

Natomiast idziemy ku dobremu i mam nadzieję, że w miarę krótkim czasie sytuacja nie tylko zostanie w pełni opanowana, ale że liczba zachorowań będzie znacząco spadała, liczba zgonów już w ciągu ostatniej doby wynosiła zero, nie było zgonów.

 

Nie było zgonów.

Więc w tym wszystkim jest to na pewno optymistyczna wiadomość. Jako optymista tak chcę na to patrzeć i taką też siłą i nadzieją chcę natchnąć wszystkich, nawet wątpiących, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Chciałbym uścisnąć wszystkie rodziny, które zostały dotknięte przez koronawirusa, i powiedzieć, że jestem z nimi – po prostu w geście solidarności.

Bardzo dużo rozmawiałem w tych najtrudniejszych dla Śląska dniach z przewodniczącym Solidarności, panem Piotrem Dudą. Też jego – jako przedstawiciela jednak pracowników, szefa największego związku zawodowego – radząc się, jak w tej sytuacji dalej działać. Mówi, że to bardzo trudna sytuacja: „Bo wiesz, jak jest z górnikami – to strasznie twardzi ludzie. Codziennie zjeżdżają na dół, ryzykują życie i dla nich coś, na co są chorzy bezobjawowo, to jakiś kompletny absurd”.

 

Tak jakby nie było choroby?

Oni się czują tak, jakby nie chodzili do pracy, a przecież nic im nie jest. I bardzo wielu z nich właśnie mówi: „No jakżeż! Nic mi nie jest, a nie mogę iść do roboty, nie mogę iść na szychtę?”. A problem jest w tym, że zarażają. I to była też pewna bariera psychologiczna, która przeszkadzała tym niezwykle twardym ludziom, by na samym początku podporządkować się obostrzeniom.

Więc tych problemów był cały szereg. Ale paradoksalnie wynikało to właśnie z niezwykłego hartu ducha ludzi, którzy tu mieszkają. Ja za ten hart ducha zawsze ich bardzo podziwiałem. Myślę, że cała Polska zawsze podziwiała właśnie ludzi Śląska – górników, hutników – za hart ducha, który mają po prostu ludzie ciężkiej pracy. Wierzę, że ten hart ducha też przyniesie tu w najbliższym czasie normalizację i zdrowie.

 

Panie Prezydencie, porozmawiajmy przez chwilę o sprawach krajowych. Wczoraj powołał Pan na urząd Prezesa Sądu Najwyższego panią sędzię Małgorzatę Manowską. Zapytam tak: jakimi kryteriami Pan się kierował?

Bardzo prostymi. Przede wszystkim bardzo dużym, ogromnym doświadczeniem sędziowskim pani – już w tej chwili – prezes Małgorzaty Manowskiej. Proszę pamiętać, że Pani Prezes jest sędzią od pierwszej połowy lat 90., i to właśnie takim sędzią, który przeszedł przez wszystkie etapy sądu powszechnego – od sądu rejonowego, następnie poprzez orzekanie w sądzie okręgowym, potem sąd apelacyjny, cały czas Warszawa, a więc warszawskie, bardzo obciążone sądy.

Pani sędzia jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, profesorem jednej z warszawskich uczelni – ma więc również dorobek naukowy. Można powiedzieć, że jest wybitnym prawnikiem, specjalistą z zakresu postępowania cywilnego i prawa cywilnego.

Ma też bardzo duże doświadczenie, jeżeli chodzi o zarządzanie, dlatego że i zajmowała się wymiarem sprawiedliwości jako sędzia nadzorujący polskie sądy kiedyś w Ministerstwie Sprawiedliwości, i następnie była szefem Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, w związku z powyższym ma także doświadczenie w zarządzaniu, nie tylko orzecznicze. To są na pewno kryteria, które ją predestynowały. A poza tym została wybrana przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Proszę pamiętać, że tak jest i zawsze tak było, że kandydatury są przez Zgromadzenie przedstawiane Prezydentowi Rzeczypospolitej i wybór spośród przedstawionych przez Zgromadzenie kandydatów jest prerogatywą Prezydenta Rzeczypospolitej. Tu nie ma dla Prezydenta Rzeczypospolitej absolutnie żadnych warunków ani obostrzeń co do tego, kogo ma wybrać. Prezydent spośród przedstawionych mu kandydatów dowolnie wybiera tego kandydata, którego uważa za najbardziej właściwego. I ja takiego wyboru dokonałem.

Tak swoich wyborów dokonywał kiedyś Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski, że choćby przypomnę 1998 rok, gdy przedstawiono mu dwóch kandydatów. Jednym z nich był pan prof. Strzembosz, ówczesny Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, który miał wtedy największe poparcie sędziów Sądu Najwyższego. A Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski wybrał pana prof. Gardockiego, który wtedy nie był jeszcze wcale znanym sędzią – a właśnie jego wybór padł na tego sędziego, na tego profesora. I przez następne lata Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego był pan prof. Gardocki, chociaż wcale nie miał wtedy największej liczby głosów.

Więc to jest po prostu swobodny wybór. I wtedy Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski bronił swojego prawa do swobody realizacji tej prerogatywy. Później tego samego prawa – zresztą powołując się na słowa Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – bronił też Prezydent Lech Kaczyński, tylko że przy wyborze Prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Ja, będąc dziś Prezydentem Rzeczypospolitej i mając możliwość wyboru spośród pięciu kandydatów, wybrałem panią sędzię Małgorzatę Manowską. Jestem przekonany, że będzie dobrym Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. Powtarzam: jest to sędzia z wielkim autorytetem, z dużym, ogromnym stażem sędziowskim w bardzo różnych sądach, przeszła przez wszystkie etapy sądownictwa powszechnego i z całą pewnością jest to osoba, która znakomicie się do tej funkcji nadaje.

 

Panie Prezydencie, to na koniec już całkiem przyjemny temat, bo dziś Dzień Matki. To taki szczególny dzień. Zazwyczaj w takim dniu życzymy naszym mamom zdrowia. Czego jeszcze Pan życzy polskim matkom, Panie Prezydencie?

Przede wszystkim życzymy mamom zdrowia i chcielibyśmy, aby były szczęśliwe, bo w szczęściu matki mieści się wszystko – szczęście całej rodziny. Jeśli w rodzinie dobrze się dzieje, to z reguły jest tak, że matka jest szczęśliwa. Więc chyba tego życzymy najbardziej. Jest szczęśliwa, gdy sama jest zdrowa, gdy zdrowe są jej dzieci, gdy w rodzinie wszystko dobrze się układa – mamy zwykle mają taki charakter.

A mamy tu, na Śląsku, są szczególnie ważne. Bo mężczyźni przez stulecia tradycji wykonywali tu trudną pracę, bardzo często było tak, że ojciec nie wracał z kopalni – i na matce spoczywał ciężar wychowania całej rodziny, następnego pokolenia. I śląskie matki zawsze umiały dźwignąć ten ciężar. Także dzięki solidarności, która zawsze była między nimi.

Zawsze powtarzam, że właśnie tu, gdzieś na Śląsku, z całą pewnością jest zalążek Solidarności, która potem nas uratowała. Właśnie ona zawsze była wśród kobiet, które stały pod kopalnią, gdy zdarzyło się coś złego, i były razem ze sobą. Tak jak Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że solidarność to jest jeden z drugim, tak samo one zawsze stały jedna przy drugiej, by nawzajem się wspierać. To są właśnie nasze matki. To są właśnie śląskie matki.

 

I tu musimy, Panie Prezydencie, postawić kropkę. Prezydent Rzeczypospolitej, Pan Andrzej Duda, był dziś gościem Polskiego Radia Katowice.

I wszystkim naszym mamom – także śląskim – serdeczne ukłony, wyrazy szacunku, życzenia i pozdrowienia.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.