Wtorek, 30 czerwca 2020

Wystąpienie podczas posiedzenia Krajowej Rady Izb Rolniczych

Szanowny Panie Ministrze,

Szanowny Panie Prezesie,

Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

 

Przede wszystkim bardzo dziękuję za zaproszenie na to posiedzenie. Dołączając do słów, które powiedział przed momentem Pan Prezes – zawsze podkreślam, że gdy myślę o sprawach polskiego rolnictwa, polskiej wsi, to cały czas mam w pamięci, dźwięczą mi w uszach słowa Ojca Świętego, Jana Pawła II, że polska wieś, polskie rolnictwo wymagają wszechstronnej opieki ze strony polskiego państwa. Uważam to za przesłanie, które ma wymiar absolutnie ponadczasowy.

 

Zobacz także:Prezydent na posiedzeniu Krajowej Rady Izb Rolniczych Zawsze będzie wymagała wszechstronnej opieki ze strony państwa, ponieważ taki jest charakter branży rolniczej. Ona jest ogromnie zależna od natury, od pogody, ogromnie też podatna na jej różnego rodzaju wpływy, klęski żywiołowe, zmieniające się cykle pogodowe. Mogą tu wystąpić różne elementy, które warunkują powodzenie lub niepowodzenie działalności w tej dziedzinie – bardzo często zupełnie niezależnie od woli i siły sprawczej człowieka w ogóle. W związku z powyższym musi być tak, że państwo sprawuje nad rolnictwem szczególną pieczę.

 

Polska jest wielkim krajem, mamy ponad 312 tys. km kwadratowych, ogromną część naszego kraju stanowi ziemia uprawna, 40 proc. naszej ludności zamieszkuje na terenach wiejskich. Przede wszystkim jedna rzecz jest tu niezwykle istotna – mówiłem o tym wielokrotnie, ale może nigdy za wiele podkreślania tego, a mianowicie: polski rolnik, polskie rolnictwo stanowią o bezpieczeństwie żywnościowym Polski. O tym, że ono istnieje, że jest faktem.

 

Każdy mógł się bardzo dobitnie o tym przekonać w ostatnim czasie, gdy zaczynała się pandemia koronawirusa, gdy – pamiętają Państwo – była niewielka, przez kilka dni, panika sklepowa, że zabraknie jedzenia, żywności, że trzeba magazynować; widoki jak z czasów słusznie minionych. I nagle okazało się, że puste półki sklepowe – które wieczorami były pokazywane przez wszystkie telewizje, że wyczyszczone półki w supermarketach – natychmiast zapełniały się żywnością. Natychmiast!

 

Po dwóch, trzech dniach w ogóle przestali to relacjonować, dlatego że nie miało to żadnego sensu, albowiem żywności w żadnym momencie nie zabrakło. Ktoś może powiedzieć: „No tak to po prostu jest”. No nie, to nie jest tak po prostu. To jest dlatego, że polskie bezpieczeństwo żywnościowe jest zapewnione przez polską produkcję rolną, przez polskich rolników.

 

I teraz jest – oczywiście – pytanie: jak powinna być prowadzona polityka? Przede wszystkim tak, że z jednej strony – to, co zawsze mówię, co dla mnie, jako nierolnika, jako człowieka, który nie jest wykształcony w tym kierunku, jest oczywiste; który zna wieś o tyle, że bywał na niej, w jakimś stopniu trochę się na niej wychował – musi być właśnie ta wszechstronna opieka ze strony państwa polegająca na tym, że w momencie, gdy zdarzy się klęska żywiołowa, to państwo na pewno zareaguje.

 

Dlatego wielokrotnie rozmawialiśmy z Panem Ministrem o problemie wypłaty odszkodowań za suszę i mówiliśmy Panu Premierowi: „Jeżeli polskie państwo zobowiązało się, że wszystkie szkody za suszę z 2019 roku zostaną wyrównane, to nie może być tak, że jakaś część z nich, które zostały stwierdzone, nie zostanie wyrównana”. Bo albo polskie państwo jest poważne, albo nie. Prowadzimy polskie sprawy tak, by wszyscy czuli i wiedzieli, że Polska jest państwem poważnym. W związku z powyższym – trudno, trzeba będzie wyciągnąć jeszcze te kilka miliardów złotych i wyrównać stwierdzone szkody. Tu w ogóle nie ma pola do dyskusji.

 

O co chodzi, proszę Państwa? O to, by rolnik miał poczucie spokoju, że jeżeli jest zobowiązanie, to ono zostanie dopełnione. Jeżeli państwo mówi: „Produkujcie spokojnie, uprawiajcie rolę spokojnie, dlatego że jesteśmy i Was zabezpieczamy, trzymamy Wasze tyły. Gdyby coś się stało, nie martwcie się, jesteście bezpieczni. Będziecie mieli za co zasiać w przyszłym roku, za co utrzymać swoje rodziny, spłacić kredyty, jeżeli je macie itd. Nic się nie martwcie, czuwamy”, to rolnik będzie mógł spokojnie pracować.

 

Wczoraj miałem długą rozmowę z rodziną rolniczą – potężne gospodarstwo, chyba największe, w jakim byłem, ponad 800 ha w uprawie. Dwóch braci uprawia je w dwóch częściach, chociaż traktują to jako jedną całość. Rozmawiałem z nimi. Powiedzieli mi coś, czego osobiście nie czuję, ale Państwo z pewnością znają to doskonale: „Nam jest potrzebna stabilność”. Zapytałem: „Ale w jakim znaczeniu?”. „Stabilność w znaczeniu pewnej polityki, która w ogóle jest realizowana. Jeżeli chodzi o politykę odbioru dostaw, także cenową itd.”. A tych więc segmentów, gdzie pewność w rolnictwie jest potrzebna, jest znacznie więcej.

 

Chcę z Państwem nad tą pewnością pracować, m.in. dlatego zawarłem to porozumienie, ponieważ pragnę, by mieli Państwo poczucie, że ze strony głowy państwa rzeczywiście jest zainteresowanie polskim rolnictwem; że czuję powagę sytuacji i tematu. Bo ja czuję powagę sytuacji i tematu.

 

To oczywiście jest – z jednej strony – dla mnie niezwykle ważny wątek historyczny, tożsamościowy, kultury, tradycji, tego wszystkiego, co polska rodzina, zwłaszcza właśnie wiejska, niesie w sobie przez pokolenia. Zawsze to mówię, tak zresztą myślę, znam to też z autopsji, z mojej rodziny, która mieszka na wsi. Jest to – oczywiście – niezwykle istotne.

 

Natomiast drugi element to współczesność – połączenie tradycji ze współczesnością. A współczesność to codzienne życie, codzienna praca, to jest także to, byśmy mówili, że w Polsce rzeczywiście w każdym jej rejonie żyje się jednakowo. To znaczy, że wiejska rodzina też ma drogę, dojazd, przyzwoitą szkołę, szerokopasmowy internet, z którego mogą korzystać dzieci, że też jest łatwy dostęp do dóbr kultury, że jest kino, muzeum, w którym czci się tych, którzy rzeczywiście byli bohaterami i pochodzili z tej wioski czy z tego regionu; że to jest utrzymane, odpowiednio pokazane, aby można też było edukować młodzież.

 

Że oprócz tego jest infrastruktura sportowa, rekreacyjna i inna, która jest potrzebna do tego, by mówić, że żyjemy normalnie. Bo tak wygląda dziś Europa, ta zachodnia. Tak cały czas o niej mówimy: że chcemy, do niej zdążać, chcemy, by Polska była taka jak zachodnia Europa. Proszę bardzo – w takim razie stwarzajmy też takie warunki życia i stwarzajmy rolnikom takie warunki gospodarowania, jak mają rolnicy w Europie Zachodniej. I to jest moje dążenie.

 

Ogromnie się cieszyłem, mogąc współpracować i podpisać ustawę, która – można powiedzieć – zrewolucjonizowała koła gospodyń wiejskich. Że dzisiaj tych kół jest wielokrotnie więcej, niż było jeszcze dwa lata temu. Że dzisiaj te panie otrzymują pieniądze i od razu widać, w jak ładny sposób potrafią je wykorzystać – dla własnej działalności, dla podniesienia jej poziomu, dla tego, by lepiej się zaprezentować i móc również lepiej realizować swoją funkcję, choćby właśnie edukacyjną, która jest nie do przecenienia.

 

Wspierane są ochotnicze straże pożarne, co też mnie bardzo cieszy, bo dla mnie jest to budowanie społeczeństwa obywatelskiego. I rola tych strażaków na wsi również jest nie do przecenienia. To nie tylko to, że bronią oni przed pożarem i klęską żywiołową, ale również to, że po prostu organizują lokalne życie przede wszystkim w męskiej części społeczności, choć kobiet jest w straży też coraz więcej.

 

Chcę, by Państwo byli pewni jednego: polska wieś – chociaż sam w przeważającej części wychowałem się w mieście – jest dla mnie niezwykle istotna i jej sprawy leżą mi na sercu co najmniej tak samo jak sprawy miejskie, a powiedziałbym, że w ostatnim czasie nawet bardziej. Bo widzę, jak bardzo dalece przez ostatnie lata zostały rozwinięte miasta i na jak wysokim poziomie są dziś Warszawa, Kraków – moje miasto – Wrocław, Poznań; jak bardzo dużo jest tam pięknej infrastruktury, a jak w wielu przypadkach ciągle jej jeszcze brakuje na wsi.

 

Polska wieś cały czas potrzebuje tej rzeczywiście bieżącej, codziennej podwyższonej troski ze strony polskiego państwa. Mam nadzieję, że będziemy w stanie ją zrealizować. Zapowiada się bardzo dobra następna perspektywa finansowa w Unii Europejskiej. Trzeba uczynić wszystko, by polska wieś, by wiejskie samorządy w jak najlepszym stopniu umiały skorzystać także z tych pieniędzy.

 

Nie ukrywam, że nie tylko mam nadzieję, ale wierzę w to głęboko, że zostanę wybrany na następną kadencję. Wynik pierwszej tury – jak na razie – wyraźnie mnie premiuje. Dziękuję Państwu też za wszystkie oddane głosy, ale przede mną nadal praca.

 

Natomiast mogą być Państwo pewni, że jeżeli zostanę wybrany przez naszych rodaków – także tych mieszkających właśnie na obszarach wiejskich – na następną kadencję, to z całą pewnością polska wieś będzie w centrum mojej uwagi.

 

Dziękuję bardzo.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.