Piątek, 19 maja 2017

Minister Szczerski: Nie da się reformować Europy bez Polski

To była dobra wizyta, nawet jeśli w niektórych kwestiach są rozbieżne zdania, to dialog jest konstruktywny i cały czas się toczy - mówił Szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski o piątkowej wizycie prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinemeiera w Warszawie.

 

Jak podkreślił Krzysztof Szczerski w TVP1 w programie „Gość Wiadomości”, intensywność spotkań polsko-niemieckich jest najwyższa w historii.  - Prezydent Steinmeier podtrzymał tradycję dobrych, szybkich kontaktów między prezydentami po zaprzysiężeniu - zauważył.

 

- Dziś nie da się reformować Europy bez Polski. Dobrze, że prezydent Steinemeier powtórzył to dzisiaj w Warszawie. Nie da się budować przyszłości Europy bez Warszawy. Polska jest zbyt ważnym krajem UE, żeby można ją pominąć - podkreślił prezydencki minister.

 

Jak zauważył rozmowa prezydentów Polski i Niemiec nie była tylko rozmową kurtuazyjną. - Były też tematy trudne. Prezydent Duda bardzo mocno też walczył o prawa Polaków w Niemczech, o tym rozmawiał bardzo twardo. Mamy też kilka spornych kwestii w innych sprawach, także europejskich. Te rozmowy były konkretne - powiedział.

 

Pytany o możliwości ożywienia Trójkąta Weimarskiego, oś Warszawa-Paryż-Berlin i o różnice między trzema krajami, Krzysztof Szczerski zaznaczył, że punkt startu jest taki, że Polska jest jednym z biegunów gospodarczego rozwoju Europy.

 

- Ci którzy, chcą budować Europę, także w sensie gospodarczym rozwijającym się, muszą zwrócić uwagę, że tu jest biegun wzrostu. Polska jest ważnym partnerem strefy euro, a strefa euro jest dla nas kluczowym partnerem, jeśli chodzi o wymianę gospodarczą - zaznaczył.

 

- Nie da się, jeśli strefa euro chce utrzymać swój rozwój, pominąć Polski. Polska nie może rozwinąć się, jeśli pominie strefę euro. Więc w tym sensie to jest naturalna zbieżność interesu, jakim jest przede wszystkim gospodarka. Natomiast rzeczywiście jest kilka punktów spornych. Między Polską i Francją punktem spornym jest wizja wspólnego rynku - wyjaśniał minister.

 

- Nie ma czegoś takiego jak dumping socjalny. Po prostu w Polsce wciąż jeszcze żyje się biedniej i Polacy zarabiają mniej nie dlatego, że stosujemy dumping socjalny, tylko dlatego, że w Polsce wciąż jest dużo uboższa średnia - tłumaczył. - Nigdy nie mówimy, że świat zachodni, czy zachodnia część Europy, stosuje dumping technologiczny czy dumping infrastrukturalny - zauważył.

 

- My po prostu się rozwijamy, nie narzekamy, że inni mają lepiej, tylko sami się rozwijamy. To jest ta różna wizja rynku, o której trzeba rozmawiać. Ale racja jest po naszej stronie - podkreślił minister Szczerski.

 

- Dostarczamy Europie i wzrost gospodarczy, i bardzo chłonny rynek, i wciąż jeszcze entuzjazm dla europejskiego biznesu, dla europejskiej jedności. Bo to w Polsce, w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej nie ma partii, które jawnie chcą rozbić Unię - dodał Sekretarz Stanu w KPRP.

 

- Jeśli patrzymy na mapę społeczno-polityczną, to ta część Europy, w której my jesteśmy, jest tą entuzjastyczną częścią - zauważył.

 

Na pytanie, jak prezydent Andrzej Duda odebrał słowa o dialogu z UE i że Niemcy mogą być naszym ambasadorem w tym sporze, Krzysztof Szczerski odparł, że ma wrażenie, iż Niemcy "są siłą moderującą to napięcie emocjonalne, występujące po stronie UE". 

 

- Uważam, że procedura dialogu powinna zakończyć się na etapie wymiany opinii. Komisja Europejska skierowała opinię do Polski, Polska na tę opinie odpowiedziała. To jest koniec dialogu, nie ma żadnej instytucji rozstrzygającej - zaznaczył.

 

- Trzeba ochładzać temperaturę i rzeczywiście opowiadać się za uznaniem tej procedury za wypełnioną. Nastąpiła wymiana opinii prawnych dotyczących sytuacji prawnych. To rozstrzyga sprawę jako zakończoną, bo nie ma żadnych faktów. Nie mówimy w przypadku Polski o żadnych faktach, co do których nie byłoby zgody. Mówimy wyłącznie o opiniach – stwierdził Krzysztof Szczerski. (PAP)

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.