Wojna, która się wtedy zaczęła była wojną zwycięską

Środa, 13 grudnia 2006

12 grudnia 2006 r. w godzinach wieczornych Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński przybył do Wrocławia, gdzie uczestniczy w organizowanych obchodach 25. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Prezydent RP wziął udział w uroczystym koncercie „Requiem Pro Pace” w Hali Ludowej.



Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:



„Koledzy i Koleżanki, mamy godzinę 21:32. Wtedy, 25 lat temu to był jeszcze czas pozornie spokojny. Trwało pełne emocji posiedzenie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Działacze w różnych regionach prowadzili ciągłe negocjacje. Pamiętam, że wróciłem wtedy z zajęć na uniwersytecie. Pracowałem tam od wielu już lat. Wydawało się, że jesteśmy na zakręcie, ale nikt nie wiedział, że od tego zakrętu dzielą nas już tylko godziny, że dosłownie dwie i pół godziny później do setek tysięcy mieszkań w naszym kraju zapukają esbecy i milicjanci, że zacznie się olbrzymia akcja internowań, że internowanych zostanie większość działaczy należących do Komisji Krajowej. Że rozpocznie się stan wojenny - wojna między narodem polskim, zorganizowanym w związek „Solidarność”, także w „Solidarność Chłopską", a komunistyczną władzą. Jeden z największych ruchów narodowych w historii świata, największy w naszej historii. Ruch o pokojowym charakterze, który został przejściowo stłumiony, ale tylko przejściowo, bo walka trwała od ranka 13 grudnia aż do dnia, w którym rozpoczęły się negocjacje mające na celu wyjście z tej sytuacji. Ich rezultatem była Polska niewolna od wad, ale Polska niepodległa i demokratyczna.

Wrocław odegrał w tej walce ogromną rolę. Pierwsze miesiące stanu wojennego spędziłem w niewoli, w bardzo odległym od Wrocławia Strzemielinku, zagubionym wśród lasów i wsi. Wiedzieliśmy jednak, że to miasto, miasto wtedy już od 35 lat znów polskie stawia opór szczególnie potężny. Pamiętamy o tym wszyscy do dzisiaj i dlatego właśnie te obchody smutne - ale nie tylko smutne, bo dzień 13 grudnia był dniem dramatycznym, ale wojna, która się wtedy zaczęła była wojną zwycięską - obchodzimy dziś we Wrocławiu. Bardzo się z tego cieszę. Dziękuję kierownictwu Związku „Solidarność” za tę inicjatywę. To ich decyzją te obchody odbywają się właśnie tutaj. W tej chwili je zaczynamy. Będą trwały dziś i jutro. Będą trwały w imię pamięci o naszej najnowszej historii, o której nie możemy zapominać. Powiem więcej - musimy ją przywracać i przywracać ją będziemy, w imię prawdy, w imię sprawiedliwości i w imię tego, żeby Polska była coraz lepsza."

Następnie złożył wieniec pod pomnikiem Bohaterów Solidarności.


Postanowieniem z 12 grudnia br. Prezydent Rzeczypospolitej nadał ordery osobom zasłużonym w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce. Wręczenie orderów przez Prezydenta nastąpiło w nocy z 12 na 13 grudnia w Hali Bombardier (dawny PAFAWAG) we Wrocławiu.

Odznaczeni zostali:

KRZYŻEM KOMANDORSKIM Z GWIAZDĄ ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Marek Paweł Muszyński
Marianna Popiełuszko

KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Adam Zbigniew Borowski
Janusz Leon Granatowicz
Aleksander Jan Hall

pośmiertnie

Piotr Bartoszcze
Elżbieta Grażyna Borucka-Kuroń

KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Ewa Anna Bartkowiak-Jakubiec
Stefan Borysewicz
Emil Broniarek
Krzysztof Florczykowski
Stanisław Jan Fudakowski
Krzysztof Wacław Hagemejer
Ewa Maria Hołuszko
Eliza Zofia Jadczak
Wojciech Jamrozik
Edward Juliusz Kliem
Stanisław Zygmunt Kojer
Irena Lasota
Jerzy Franciszek Malinowski
Bronisława Krystyna Milewska
Edward Edmund Nowak
Józef Nowak
Janusz Olewiński
Witold Wacław Pomian-Biesiekierski
Józef Raszewski
Janina Zofia Waluk
Włodzimierz Wasiński
Joanna Elżbieta Wojciechowicz
Krzysztof Woźniak
Zygmunt Woźniak
Edward Wóltański
Małgorzata Wróblewska

pośmiertnie

Henryk Chachowski
Aleksandra Maria Dmochowska
Mariusz Edward Dmochowski
Franciszek Dubrawski
Antoni Jacek Jerz
Małgorzata Maria Longchamps de Berier
Janusz Edward Łaździn
Barbara Sadowska
Maria Natalia Twardowska
Ewa Maria Zaleska

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Grażyna Bartnicka
Erazm Jan Ciołek
Danuta Maria Czyżewska
ks. Mirosław Drzewiecki
Mamertyna Anna Dubrawska
ks. Andrzej Władysław Dziełak
Jarosław Maciej Goliszewski
Marek Wojciech Jakubiec
Czesław Jeż
Czesław Karalus
Bogusław Stefan Kierc
Ewa Stanisława Konkel
Anna Maria Łoś
Arkadiusz Makar
Andrzej Marciniak
Henryk Edward Marczak
Weronika Merecka
ks. Stanisław Orzechowski
Romana Julia Szczepkowska
Joanna Szczepkowska-Konarowska
Michalina Szumilas
Andrzej Wojtczuk

pośmiertnie

Tomasz Franciszek Dubrawski
Teodor Klincewicz
Kazimierz Michalczyk
Janina Irena Michalska

Prezydent RP zwrócił się do zebranych:

„Spotkaliśmy się tutaj z szefami regionów, w tym z poprzednim wieloletnim szefem regionu dolnośląskiego, z wysokimi oficerami cichego frontu, organizatorami Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”, bez których praca TKK nie byłaby możliwa, z wybitnymi działaczami opozycji, z wieloma działaczami zarówno tymi sprzed sierpnia jak i tymi z okresu podziemnej „Solidarności”. Być może popełniliśmy błędy, być może ktoś, kto dostał Krzyż Oficerski powinien był dostać wyższy. Takie błędy się oczywiście zdarzają, ale będziemy je próbowali naprawiać i będziemy szli tą drogą, która przez pierwszych szesnaście lat historii wspólnej, lepszej lub gorszej, ale wolnej Polski, III Rzeczpospolitej, została nieco zaniedbana.

Nie mówię tego po raz pierwszy. To nie ja powinienem organizować te uroczystości. To, co dzieje się dziś powinno dziać się w czasach, w których nie przychodziło mi do głowy nawet, że będę kiedyś Prezydentem Rzeczpospolitej. Powinno się dziać przed kilkunastu laty, ale tak się zdarzyło, że nie doszło do tego rodzaju uroczystości. O złożonych przyczynach nie będziemy dziś mówić.

Będziemy mówić o tym, co wydarzyło się 25 lat temu. O tym, co z jednej strony przekreśliło nasze nadzieje, było potężnym ciosem w nadzieję, wiarę milionów Polaków. Było niejako złamaniem kręgosłupa tej wspaniałej, pokojowej rewolucji jaką była „Solidarność”, ale trzeba pamiętać, że złamanie kręgosłupa nie zawsze musi być śmiertelne. I w tym przypadku było ciosem ciężkim, ale „Solidarność” ten cios wytrzymała. Wytrzymała w ciągu trwającej ponad siedem lat podziemnej walki. To była walka w zasadzie pokojowa, choć były ofiary śmiertelne, byli ci, którzy zginęli. Przypomnijmy księdza Jerzego Popiełuszkę, przypomnijmy wielu innych, którzy w tamtych latach oddali życie. Ale w zasadzie była to walka, w której ginęło niewielu ludzi, szczególnie jeżeli porównujemy to z ofiarą pokolenia naszych matek i ojców, z tymi, którzy walczyli w czasie II wojny światowej. Ta walka, choć pokojowa i stosunkowo mało krwawa, przyniosła nam olbrzymie zwycięstwo w postaci niepodległej Polski. Możemy dzieje tej niepodległej Polski krytykować, sam należałem do tych krytyków i nadal do nich należę, ale jest to jednak wolne państwo. Rządzili w tym państwie zarówno ludzie „Solidarności” i ludzie wywodzący się z innego obozu politycznego, ale rządzili dlatego że wygrali wybory i to jest zasadnicza różnica w stosunku do tego, co było w okresie Polski Ludowej, co było przez okres, można powiedzieć, dwóch straconych pokoleń. To jest olbrzymie zwycięstwo roku 1989.

Pamiętajmy o tych ciężkich, tragicznych i nierozliczonych do dzisiaj dniach grudnia 1981 roku i lat następnych, pamiętajmy o wysiłku milionów Polaków, o wielkiej solidarności jaką okazano wtedy naszemu narodowi, o pomocy, która płynęła z wielu krajów europejskich, ale także spoza Europy. Pamiętajmy też o tym, że zwyciężyliśmy. Lubię to przypominać, bo nie chciałbym, żeby nasz naród był narodem, który pamięta jedynie o wspaniałych, bohaterskich lecz przegranych bitwach. Ta bitwa trwała długo, były chwile zwątpienia, ale zakończyła się wielkim zwycięstwem. Jeżeli dzisiaj obchodzimy 25-lecie tego tragicznego dnia, to pamiętajmy, że był on początkiem wielkiej, narodowej wojny, którą Polska wygrała, a o bohaterach tej wojny pamiętamy dzisiaj i będziemy pamiętać jutro.

Wam, Koleżanki i Koledzy, którzy wtedy, także jeszcze przez rokiem 1980, walczyliście i tworzyliście podwaliny naszej wolności chciałem najserdeczniej, najgoręcej podziękować. Wolna Polska nie zrodziła się z niczego, nie zrodziła się tylko i wyłącznie z rzeczywiście pozytywnego dla naszego kraju rozwoju sytuacji międzynarodowej. Zrodziła się z wysiłku wielu tysięcy Polek i Polaków. I to jest nasz sukces. Możemy powiedzieć, że wolność wywalczyliśmy sobie sami, a teraz musimy zrobić wszystko, żeby wolność tą wykorzystać jeszcze lepiej niż dotąd. A jest na to szansa, chociaż droga, która do tego prowadzi nierzadko jest drogą krętą, ale nawet i krętą drogą można dojść do celu. Tym celem jest Polska, w której wszyscy wiedzą co było dobre, co było złe, w której wszyscy wiedzą, kto się do czego przyczynił. Polska, w której ci, którzy walczyli, ci którzy wykazali odwagę, determinację, którzy byli gotowi do ofiar, do rezygnacji z czegoś na rzecz wyższych wartości będą wysoko cenieni. I w końcu Polska, która będzie się szybko rozwijać, w której ludziom, coraz większej ilości ludzi będzie żyło się coraz lepiej, w której bezrobocie będzie życiowym wypadkiem, a nie życiowym losem. To wszystko jest do osiągnięcia, trzeba jedynie wspólnego wysiłku. Jeszcze raz Drogie Koleżanki i Koledzy chciałem Wam serdecznie podziękować."


 

wstecz
Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.