Środa, 1 sierpnia 2018

Prezydent: Powstanie Warszawskie istotne dla wszystkich Polaków

Tadeusz Deszkiewicz: Panie Prezydencie, bardzo dziękujemy, że zechciał Pan dziś, w tak szczególnym dniu, wypowiedzieć się dla Radia dla Ciebie. Jest Pan Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, ale wychowywał się Pan w Krakowie – w innych tradycjach. Czym dla Pana jest Powstanie Warszawskie?

 

Prezydent RP Andrzej Duda: Z całą pewnością niezwykle szczególnym wydarzeniem nie tylko w historii Polski, lecz także wydarzeniem, które od wielu lat ma dla mnie zupełnie szczególny ‒ nie chciałbym być źle zrozumiany, ale użyję tego słowa ‒ osobisty wymiar. Oczywiście urodziłem się dziesięciolecia po Powstaniu Warszawskim. Gdy byłem właściwie jeszcze małym chłopcem – patrząc wstecz, miałem wtedy może 9-10 lat – u mojej babci w biblioteczce znalazłem „Pamiętniki żołnierzy baonu »Zośka«”. I tak niezwykły wpływ wywarła na mnie ta lektura, że zaczytywałem się w dostępnych wtedy książkach o Powstaniu Warszawskim.


Zobacz także:74. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego [PL/ENG] I w ogóle nawet moja pierwsza w życiu wizyta w Warszawie to właśnie była – użyję tego słowa – pielgrzymka po miejscach, w których walczyli żołnierze batalionu „Zośka”. Właściwie stąd znałem Warszawę – przez pryzmat Powstania. To była moja znajomość Warszawy. Studiowanie różnego rodzaju planów: gdzie toczyły się walki, gdzie stały barykady, poszczególne obiekty. Przychodziłem w te miejsca, czasem tam, gdzie nie było już budynku w dawnym kształcie, tylko jego miejsce zajęły bloki zbudowane pewnie w latach 50., ale odnajdywałem tablice, które upamiętniały wydarzenia. To dla mnie było i jest ogromnie ważnym elementem budowania postaw w polskim społeczeństwie.

 


Z biegiem lat ‒ dojrzewając, dorastając ‒ patrzyłem na Powstanie inaczej. Najpierw był to dla mnie niesamowity epizod walki – bo przede wszystkim właśnie walki interesowały mnie jako małego chłopca. Ale potem zacząłem postrzegać tę drugą stronę – szukałem powodów, dla których młodzi ludzie mający przed sobą całe życie zdecydowali się na tak nieprawdopodobny heroizm połączony z tak gigantycznym ryzykiem utraty życia, przedwczesnego jego zakończenia. I dla wielu tak to się skończyło. Dlaczego?


To jest właśnie niezwykła miłość do ojczyzny, niezwykła wola odzyskania wolności – i właśnie to stanowi sedno patriotycznego społeczeństwa i patriotycznego wychowania. Ktoś tych młodych ludzi tak wychował. Jaka w takim razie była wtedy Polska, jakie były rodziny, z których oni się wywodzili, że taką reprezentowali postawę – tak nieprawdopodobnie heroiczną? To właśnie jest dla mnie Powstanie Warszawskie. Więc nie jest to wydarzenie do końca warszawskie – jest to wydarzenie istotne dla całej Polski, w ogóle dla wszystkich Polaków, a zwłaszcza dla młodych. Oni powinni patrzeć na swoich poprzedników i widzieć, jakim należy być Polakiem.

 

Lena Dąbkowska-Cichocka: Panie Prezydencie, jak ta perspektywa się zmieniała? Pamiętam, gdy 1 sierpnia 2015 roku był Pan na Powązkach – jeszcze jako prezydent elekt. Byłam tam wtedy, ale jest też wiele nagrań – mam wrażenie, że niosły Pana emocje obecnych tam ludzi. Gdyby emocje naprawdę mogły unieść, to po prostu rzeczywiście byłby Pan ponad ziemią. Jakie to było odczucie, w momencie gdy zmieniała się ta cała perspektywa?


Oczywiście wtedy ‒ w 2015 roku ‒ niezwykłe, bo związane z nowymi, specyficznymi obowiązkami, o których wiedziałem, że na mnie przypadają. Uważam, że obecność, uczczenie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego tu ‒ w Warszawie, w stolicy – jest absolutnym obowiązkiem Prezydenta Rzeczypospolitej. Jako wydarzenia właśnie o charakterze ogólnopolskim, które ma znaczenie dla wszystkich Polaków – łącznie z tymi, którzy mieszkają za granicą i nawet się tam urodzili, ale czują się Polakami, bo tak zostali wychowani.


To wydarzenie ma niezwykłe znaczenie. Pamiętamy przecież, jak mówił o tym tu, w Warszawie, chociażby pan prezydent Donald Trump – mówił o Powstaniu Warszawskim, podkreślając niezwykły heroizm powstańców, niezwykłą determinację w walce o wolność, o odzyskanie swojego państwa, niepodległości, suwerenności. Więc z pewnością jest to wydarzenie, które Prezydent powinien czcić.


Pani redaktor tak to zaobserwowała, ja się wtedy nie widziałem, ale było to dla mnie rzeczywiście duże przeżycie, że – wstępując już w nową rolę – przyjmuję na siebie nowe obowiązki związane z obchodami tej niezwykłej rocznicy. Ale muszę powiedzieć, że największym przeżyciem jest dla mnie zawsze spotkanie z powstańcami – to największy zaszczyt i największa przyjemność móc przebywać z nimi, dotknąć ich dłoni. Oni są dla mnie żywymi bohaterami – mało jest na świecie żywych bohaterów, a oni właśnie nimi są. Niezwykle oddanymi Polsce. Wystarczy posłuchać, co mówią, jaki jest ich stosunek do Polski, wolności, do młodzieży. Gdy rozmawia się z nimi, łatwo zrozumieć, że zdecydowana większość z nich – gdyby mogła i gdyby była taka potrzeba – stanęłaby do Powstania jeszcze raz.

 

T.D.: A czy zastanawiał się Pan kiedyś nad tym bolesnym dla żyjących powstańców pytaniem: czy było warto?


Odpowiadam na to pytanie zawsze jednoznacznie: oczywiście, że było warto. Kto z nas dzisiaj powiedziałby na pewno, że udałoby się odzyskać wolność w 1989 roku, gdyby nie wielkie bohaterstwo i świadectwo Powstania Warszawskiego oraz powstańców warszawskich? Czarną śmierć udało się przegnać, ale zrobiła to czerwona zaraza – i oni mieli tego pełną świadomość. Wierzę, że są przekonani, iż było warto właśnie po to, by też być ‒ nawet niemym, bo nie chciano ich słuchać – świadkiem tamtej determinacji. Że przyjdą następne pokolenia, którym tę determinację trzeba przekazać – i oni ją przekazywali.


To było czasem szeptane, to były też spotkania nieformalne, ale oni ją przekazywali: w warszawskich rodzinach, młodzież dowiadywała się, dlaczego powstańcy walczyli, dlaczego Armia Czerwona spokojnie stała po drugiej stronie Wisły i czekała, aż Powstanie zostanie zdławione, aż Niemcy pokonają powstańców. Po prostu po to, żeby nie było wolnej Polski, bo powstańcy byli gwarantami wolnej Polski. Co by trzeba było zrobić? Wejść do miasta, które jest opanowane przez powstańców, nie zdobywać go, tylko się przyłączyć, a potem ich wymordować, żeby opanować kraj – nie byłoby innego wyjścia. Tak jak zamordowano Żołnierzy Niezłomnych. Więc zrobiono to rękami Niemców.

 

L.D.-C.: Odznaczył Pan Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Proszę powiedzieć, jakie to jest przesłanie dla kolejnych pokoleń.


Odznaczyłem Krzysztofa Kamila Baczyńskiego przede wszystkim w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Nawet nie tyle jako powstańca warszawskiego, lecz jako poetę, który był głosem swojego pokolenia ‒ głosem pokolenia Kolumbów. Jako człowieka, który miał też swój niezwykły młody wkład w polską literaturę, kulturę, a jednocześnie oddał życie i – niestety – zginął w Powstaniu Warszawskim. To dla Polski wielka strata, dlatego wartość, jaką Krzysztof Kamil Baczyński był i jest poprzez swoją twórczość, chciałem właśnie podkreślić w tym 2018 roku, dając mu pośmiertnie – także w związku z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego – to wysokie państwowe odznaczenie.

 

T.D.: Panie Prezydencie, nie był Pan przy samej budowie Muzeum Powstania Warszawskiego, ale był Pan bardzo blisko już za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, którego to niewątpliwie wspaniałe dzieło. Jaki jest Pański stosunek do tej niezwykłej, unikatowej instytucji?


Niezwykle emocjonalny. Z dwóch przyczyn. Po pierwsze, dlatego że jest to Muzeum Powstania Warszawskiego – zaraz tę myśl rozwinę, dlaczego tak bardzo emocjonalny oprócz samej wartości Powstania. No i dlatego, że w jakimś sensie było to dzieło pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, który był moim prezydentem, którego niezwykle szanowałem, miałem zaszczyt blisko z nim współpracować i pod jego skrzydłami służyć Rzeczypospolitej. I – nie ukrywam – od którego uczyłem się, jak służyć Polsce jak najlepiej. Więc to ma dla mnie podwójną wartość.


A dlaczego – że jest to Muzeum Powstania Warszawskiego? Powiedziałem to kilka dni temu do powstańców. Gdy jako mały chłopiec byłem z moim tatą po raz pierwszy w Warszawie i szedłem drogami powstańczej „Zośki” i trochę „Parasola”, to właściwie nie było gdzie zakończyć tej wyprawy. I wtedy – pamiętam jak dziś – na koniec poszliśmy z tatą do Muzeum Wojska Polskiego. Ale chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć… Niby tam były jakieś ślady Powstania, ale dopiero tam było widać, jak komuniści je marginalizowali.

 

T.D.: Bo to było Muzeum Ludowego Wojska Polskiego.


Niestety, takie było to przesłanie. A dzisiaj jest Muzeum Powstania Warszawskiego. I jeżeli są młodzi ludzie, którzy chcą rozważać Powstanie, pozyskiwać o nim wiedzę; jeżeli są ich rodzice, którzy chcą ją też przekazywać, pomagać im, przywożą ich tutaj, do Warszawy, i idą z nimi różnymi szlakami powstańczymi – „Baszty”, „Chrobrego”, właśnie „Zośki”, „Parasola”, różnych batalionów i zgrupowań – to mają to miejsce, które jest świątynią, gdzie to wszystko jest podsumowane, pokazane. I to jest wielka wartość tego muzeum – wielka wartość w budowaniu postaw patriotycznych.
Wspaniale, że przecież po dziesięcioleciach różnych obietnic i prób udało się tego dopełnić – i tu pan prof. Lech Kaczyński, jako prezydent Warszawy, w swojej determinacji był wielki. Ale trzeba też podziękować tym młodym ludziom, którzy się wtedy wokół niego zebrali i to dzieło swoimi rękami, dosłownie, wykonywali pod jego auspicjami, pod jego kierownictwem i którzy do dzisiaj za to muzeum – na szczęście – odpowiadają. Bo oni je naprawdę kochają, pięknie prowadzą i są też kochani przez powstańców, co chyba stanowi dla nich wielką satysfakcję.

 

T.D.: I to dzieło prezydenta Kaczyńskiego – Muzeum Powstania Warszawskiego – kompletnie zmieniło świadomość społeczną na temat właśnie Powstania Warszawskiego.


No tak – i cały czas zmienia. Bo proszę pamiętać, że zwłaszcza gdy ktoś nie jest z Warszawy – a ja nie pochodzę z Warszawy – zwraca uwagę na to, że jest to żelazny punkt każdej wycieczki szkolnej. Wycieczka jadąca do Warszawy odwiedza Muzeum Powstania Warszawskiego. Dlaczego? Bo jest nowoczesne, ciekawe, emocjonujące – no i w ten sposób buduje się właśnie postawy, nowe pokolenia Polaków, którzy są wychowywani w poczuciu obowiązku, odpowiedzialności za państwo, w poczuciu tego, że warto, by Polska była i warto być Polakiem.

 

 

L.D.-C.: Co dzisiaj mogą zrobić te młode pokolenia, którym przekazano wartości Powstania i wartości patriotyczne? Jak dzisiaj, w czasach – na szczęście – pokoju, mogą pokazać miłość do ojczyzny, swój patriotyzm? Jak oni mogą tę postawę kontynuować, manifestować?


Na różne sposoby. Ja bym oczywiście chciał, żeby młodzi ludzie włączali się do polityki, bo ona kreuje przyszłość bytu państwowego. Chciałbym, żeby to byli tacy właśnie dobrze wychowani młodzi ludzie, którzy rozumieją wartość Powstania Warszawskiego, czują motywy, którymi kierowali się ich rówieśnicy idący do walki – często przecież bardzo młodzi, tak jak harcerze z Zawiszaków czy też służący w poczcie polowej. Przecież to były dzieci. A jednak miały odwagę iść, ryzykując życie, nieść ludziom to, co ważne – przede wszystkim korespondencję.


Chcę, żeby młodzi interesowali się sprawami kraju i wchodzili do polityki, ale też żeby rozumieli, że państwo musi być silne po to, by nigdy więcej nie doszło do takiej sytuacji, że będziemy musieli stawać do Powstania wobec okupanta, czyli wobec kogoś, kto zajął nasz kraj. Że musimy być na tyle silni, dumni i twardo prowadzić nasze sprawy, by to się nigdy nie stało. A jednocześnie musimy być na tyle zapobiegliwi, aby budować bezpieczeństwo militarne, energetyczne, wewnętrzne, zewnętrzne – każde. Są to elementy, które na to wszystko się składają. Tak to sobie wyobrażam, że ci młodzi ludzie również z tego punktu widzenia patrzą na Powstanie Warszawskie, na to, co mogą zobaczyć w muzeum, co jeszcze cały czas mogą usłyszeć od powstańców.


Mówiłem też zresztą o tym do harcerzy, z którymi spotkałem się przy harcerskiej watrze, że to niezwykłe, jak silnie spaja świadomość bycia razem, świadomość odpowiedzialności jednego za drugiego i świadomość wspólnej służby. Podawałem im przykład – bo byli to harcerze z Łodzi, którzy w zeszłym roku w czasie tego straszliwego kataklizmu w Rytlu stracili dwie swoje druhny, dwie koleżanki, to jest ich pierwszy obóz po tamtym wydarzeniu – mówiłem im: patrzcie na powstańców. Nie dlatego, że trzeba walczyć, ale patrzcie, jak bardzo oni są ze sobą zespojeni i jak niezwykle ważne są dla nich wartości, za które zginęli ich koledzy. Ale oni zginęli za wartości.


Oczywiście tej sytuacji nie można porównać, ale te dziewczyny były na obozie harcerskim. Co robi harcerz na obozie? Pełni służbę – jest po to, by się doskonalić do kolejnej służby, by być coraz lepszym, by się umacniać, budować braterstwo wśród kolegów. One zginęły na służbie dla Rzeczypospolitej – musicie tak na to patrzeć – wykonując swoje harcerskie zadanie. Tak się czasem dzieje, ale to nie znaczy, że się rozejdziemy czy zrezygnujemy. Właśnie wręcz przeciwnie: takie wydarzenia muszą was cementować jeszcze bardziej. Pamiętajcie o nich i służcie jak najlepiej, w jakimś sensie także w ich imieniu.

 

T.D.: Panie Prezydencie, kontynuując rozmowę na temat młodych ludzi. Często słyszy się powątpiewanie, że gdybyśmy teraz znaleźli się w takiej dramatycznej sytuacji jak wtedy, 74 lata temu, to dzisiejsza młodzież nie byłaby w stanie podjąć takiego zrywu. Czy Pan podziela to zdanie?


Przede wszystkim cieszę się, że nie ma takiej konieczności. Cieszę się, że żyjemy w wolnym – jestem przekonany – bezpiecznym kraju. Że budujemy to bezpieczeństwo, by było coraz mocniejsze, coraz większe. Że jesteśmy członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego – największego porozumienia militarnego na świecie. Że są dzisiaj w naszym kraju – w wyniku postanowień szczytu NATO w Warszawie z 2016 roku – oddziały państw sojuszniczych, przede wszystkim armii USA. Zresztą Stany Zjednoczone są u nas państwem ramowym, czyli jakby odpowiadają za tę obecność. Że mamy silnych sojuszników, którzy cały czas deklarują, że są gotowi nas wesprzeć – nie tylko deklarują, ale są u nas obecni. I to ma fundamentalne znaczenie – właśnie ta obecność.


Więc oczywiście to wszystko mnie cieszy i z tego punktu widzenia mam nadzieję, że nigdy więcej nie będzie konieczności, by młodzi ludzi stawali do Powstania. Jeżeli mówimy o wychowaniu, to wychowujemy ich właśnie po to, żeby byli oddani ojczyźnie, żeby w razie czego wiedzieli, jaką zająć postawę. Choć – rzecz jasna – mamy nadzieję i czynimy wszystko, aby nigdy nie było potrzeby poddania tego próbie.

 

T.D.: Bardzo dziękujemy za tę rozmowę dzisiaj, w szczególnym dniu – 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.


Na zakończenie chcę bardzo serdecznie pozdrowić i przekazać najwyższe wyrazy szacunku wszystkim powstańcom warszawskim, którzy – mam nadzieję, że przynajmniej niektórzy z nich – słuchają tej audycji. Wszystkiego dobrego. Dziękuję.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.