Czwartek, 26 kwietnia 2018

Prezydent w programie „Gość Wiadomości”

Krzysztof Ziemiec: Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Prezydent Andrzej Duda: Witam bardzo serdecznie pana redaktora i witam naszych widzów.

 

Panie Prezydencie, spotykamy się na Stadionie Narodowym nie z powodu ważnego meczu, który przed nami za kilka dni w tym miejscu, ale z powodu kongresu, który Pan tutaj dzisiaj otworzył, zainicjował – kongresu o przyszłości polskiej Konstytucji. Ten kongres zamyka pierwszy etap cyklu debat. Czy w ogóle potrzebujemy nowej Konstytucji, potrzebujemy zmian?

Zobacz także:„Polsce potrzebna jest Konstytucja na miarę XXI wieku” [PL/ENG]Wystąpienie na kongresie „Wspólnie o Konstytucji na Narodowym”To jest m.in. właśnie to, o co chcę pytać moich rodaków. I rzeczywiście dzisiaj to spotkanie, ten kongres, który odbywa się faktycznie w scenerii Stadionu Narodowego – nie sportowy, tylko ustrojowy, dotyczący przyszłości Polski ‒ jest pewnym podsumowaniem, w trakcie którego śmiało możemy powiedzieć: tak, Polacy chcą zmiany. Zdecydowana większość Polaków, którzy odpowiedzieli na nasze ankiety ‒ a jest to kilka tysięcy odpowiedzi ‒ powiedziała, że zmiana jest potrzebna i że ją widzą. Zresztą uzasadnienie jest bardzo proste: przecież konstytucja majowa, nasza słynna Konstytucja 3 maja 1791 roku, którą świętujemy co roku każdego 3 maja, zawierała postanowienie, że pewna rewizja Konstytucji, jej funkcjonowania będzie następowała co 25 lat.

Mija 21 lat, odkąd jest Konstytucja z 1997 roku. Konstytucja specyficzna, bo można powiedzieć ‒ w moim poczuciu i myślę też, że w poczuciu wielu Polaków ‒ Konstytucja okresu przejściowego. Konstytucja czasów, gdy wyszliśmy z komunizmu, gdy w jakimś sensie odbudowywaliśmy się ustrojowo ‒ ale kiedy nie byliśmy jeszcze ani członkiem Unii Europejskiej, ani członkiem NATO. Uważam, że Konstytucja powinna te elementy uwzględniać. No i ‒ powtarzam ‒ minęło 21 lat, więc jest pytanie: jak w takim razie powinna dziś wyglądać Konstytucja Polski już dojrzalszej czy wręcz dojrzałej, Polski, która ma prawie 30-letnią historię, licząc od 1989 roku? Chciałbym, żeby taką Konstytucję przygotowano ‒ ale żeby przygotowano ją według wskazań moich rodaków.

 

No i właśnie to jest kluczowe pytanie: jakie są te wskazania? Dzisiaj z tych ankiet, o których Pan mówił, wynika, że Polacy w jaką stronę chcieliby, aby ta najważniejsza polska ustawa zasadnicza zmierzała?

Odbyliśmy szereg debat tematycznych ‒ to było 18 debat w różnych większych i mniejszych miastach Polski plus debaty, które odbyły się w Pałacu Prezydenckim. Mówiliśmy o wsi i rolnictwie, o sprawach społecznych, o bezpieczeństwie zdrowotnym, o kwestiach ustrojowych ‒ mówiliśmy o sprawach, które są rzeczywiście ważne. I padały ważne postulaty wynikające z życia, wynikające chociażby z doświadczeń niedawnych, z ostatnich lat, gdy można było zwykłą większością głosów zmienić wiek emerytalny mimo protestów, mimo żądania referendum; przypomniał o tym dzisiaj pan przewodniczący Piotr Duda ‒ że pod wnioskiem o referendum zebrano przecież 3 mln podpisów. Wówczas rządzący mogli to wszystko pominąć zwykłą większością głosów, podnieść Polakom ‒ mimo sprzeciwu społecznego ‒ wiek emerytalny. I jest zdecydowany głos, że takie właśnie kwestie podstawowe ‒ jak choćby wiek emerytalny ‒ trzeba w Konstytucji zabezpieczyć, żeby nie można było, ot tak, dowolnie sobie tego zmienić zwykłą większością parlamentarną, bez głębszej refleksji ‒ i w związku z tym w szerszej odpowiedzialności politycznej, a przede wszystkim bez zgody społeczeństwa.

 

Mówił Pan, Panie Prezydencie, właśnie o tych pytaniach od Polaków i ich odpowiedziach, w jaką stronę chcieliby, aby ta Konstytucja poszła. Ale tu zasadnicze wydaje mi się pytanie: jakich zmian Polacy oczekiwaliby dzisiaj od Konstytucji? Czy chcą, żeby Konstytucja jasno określała kompetencje głowy państwa i oddzielała je od ‒ powiedzmy ‒ kompetencji rządu, czyli bardziej chcieliby systemu prezydenckiego czy może kanclerskiego? Czy są to zupełnie jeszcze inne oczekiwania, o których być może do końca nie wiemy?

Myślę, że o sprawach, o których pan w tej chwili powiedział, bardziej dyskutują politycy. Polacy przede wszystkim chcieliby zmian, uzupełnienia, poprawy polskiej Konstytucji w tych elementach, które są dla nich ważne. Właśnie choćby w takich kwestiach jak problem zabezpieczenia emerytalnego, wieku emerytalnego – tu chcieliby mieć zdecydowanie mocniejsze gwarancje. Bardzo wielu ludzi mówi: „Trzeba wpisać kwestie związane z Unią Europejską, z Sojuszem Północnoatlantyckim, z naszą obecnością”. A w związku z tym ‒ kwestia polskiej suwerenności, relacji pomiędzy prawem międzynarodowym, prawem Unii Europejskiej a polskim prawem, polską Konstytucją przede wszystkim.

 

A dzisiaj system prawny tego nie uwzględnia? Bo wydaje mi się, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego mówiło o nadrzędności naszej Konstytucji.

Ale orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dziś jest takie, a jutro Trybunał Konstytucyjny orzeknie coś innego. Natomiast jeśli element będzie wpisany do Konstytucji, to jego zmiana rzeczywiście będzie wymagała bardzo poważnych zabiegów politycznych ‒ i to jest już wtedy rzeczywista, silna gwarancja.

 

Zdaniem Pana, Panie Prezydencie, kluczową zmianą dzisiaj w Konstytucji jest jaka zmiana? W którą stronę ta Konstytucja powinna iść? Pan dzisiaj mówił, że to musi być Konstytucja na miarę XXI wieku. Co to znaczy?

To musi być taka Konstytucja, która przede wszystkim będzie uwzględniała właśnie także te procesy polityczne, które się przez ostatnie dziesięciolecia na świecie zdarzyły ‒ czyli właśnie kwestia Unii Europejskiej, kwestia polskiej suwerenności w tym kontekście, ale także bezpieczeństwo społeczne, socjalne, bezpieczeństwo chociażby osób niepełnosprawnych, osób, które zostały dotknięte jakąś niedołężnością, tego, jaka powinna być troska o nich ze strony państwa, ze strony pozostałej części społeczeństwa. To są na pewno kwestie bardzo istotne. A młodzi mówią: „Chcemy, żeby była też mowa o zdrowej żywności i zabezpieczeniu w tym zakresie”.

 

W Konstytucji rzeczywiście takie zapisy?

Młodzi tak proponują! Mówią o zdrowej żywności, o klimacie w znaczeniu – z jednej strony ‒ ochrony klimatu, ale z drugiej wspominają także o czystości powietrza, o zagrożeniu smogowym, o którym tyle się w tej chwili mówi; oni na te rzeczy zwracają uwagę. Słucham młodych – bo dla mnie, jeżeli zmieniamy Konstytucję, jeżeli zakładamy, że ta zmiana czy weryfikacja postanowień Konstytucji będzie następowała co 20-25 lat ‒ to jest to Konstytucja, którą przygotowujemy właśnie dla nich, dla następnego pokolenia.

 

A zdaniem Pana, Panie Prezydencie ‒ z Pana punktu widzenia jakości prowadzenia polityki ‒ która zmiana byłaby dla głowy państwa najistotniejsza? Chyba nie jest tajemnicą, że dzisiejsza Konstytucja troszkę tutaj nie gwarantuje jasnego i klarownego podziału kompetencji między głową państwa a właśnie rządem. Do tej pory dochodziło w niektórych momentach nawet do dość mocnych nieporozumień.

Pan prof. Dariusz Dudek wspominał dzisiaj w swoim wystąpieniu o tamtej słynnej sprawie de facto powództwa ‒ tak byśmy powiedzieli w ogólnym języku prawniczym ‒ ale tak naprawdę wniosku złożonego do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego przez ówczesnego premiera Donalda Tuska w zasadzie przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Pan Profesor wręcz dzisiaj powiedział, że była to sytuacja gorsząca, że ten autorytet i kompetencje głowy państwa, Prezydenta Rzeczypospolitej, były podważane przez premiera, który praktycznie mówił wprost: to ja jestem najważniejszy.

 

Więc niewątpliwie jest tutaj pewien problem nierównowagi w pozycji Prezydenta. Z jednej strony ‒ Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany w wyborach powszechnych przez naród, co powinno teoretycznie dawać bardzo silną legitymację, za którą powinny iść odpowiednie kompetencje. A tymczasem konstytucyjne kompetencje Prezydenta nie są zbyt silne, Prezydent jest generalnie uwiązany. Niektórzy nawet mówią, że jeżeli Prezydent ma jakieś silne kompetencje w polskiej Konstytucji, to są to kompetencje negatywne ‒ możliwość wetowania ustaw, a więc blokowania pewnych rozwiązań, które proponuje parlament, możliwość kierowania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast mało ma kompetencji kreacyjnych, które mógłby realizować rzeczywiście samodzielnie, mając zupełnie indywidualny wpływ na sprawy państwowe.

 

Chciałby Pan, żeby takie pytanie znalazło się w referendum konstytucyjnym?

Ja przede wszystkim słucham, jakie są oczekiwania moich rodaków, bo to jest dla mnie najważniejsze. Stąd te debaty konstytucyjne, które odbywamy, na które szeroko przychodzili przedstawiciele różnych grup społecznych – zarówno w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, jak i wtedy, gdy odbywały się one w bardzo wielu polskich miastach. Powtarzam: poza Warszawą tych debat w różnych miastach było 18 i rzeczywiście przychodzili przedstawiciele różnych grup społecznych, dyskutowali, wypowiadali się – i to były faktycznie interesujące dyskusje. Można było z nich wyciągnąć esencję i się zorientować, co faktycznie jest dla ludzi ważne. I o to mi chodziło ‒ właśnie taka była idea tego roku debatowania, dyskutowania o Konstytucji, tego, do czego zachęcałem. Bardzo bym chciał, żeby ta Konstytucja wypłynęła rzeczywiście z woli i szła w takim kierunku, w jakim Polacy tego oczekują – żeby nie narzucać Polakom Konstytucji, tylko żeby traktowali ją jak swoją.

 

Ile, Panie Prezydencie, takich pytań w referendum powinno być?

Zakładam, że to referendum nie powinno mieć więcej niż 10 pytań. Nie chodzi o to, żeby robić ankietę. Chodzi o to, by rzeczywiście można było się skupić na pewnej liczbie pytań. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, że przy zakresie całej Konstytucji będzie ich dosłownie tylko kilka – trzy czy cztery – to z pewnością byłoby zawodem dla wielu osób. Ale sądzę, że 10 pytań powinno tutaj wystarczyć, żeby w tych podstawowych, nurtujących ludzi sprawach można było się wypowiedzieć. Mam nadzieję, że Polacy wezmą udział w referendum i te kierunki wskażą. Tym samym mobilizując ludzi władzy, rządzących do tego, by rzeczywiście działali zgodnie z ich wolą: więc albo zmieniali Konstytucję, albo ustanawiali nową, albo ‒ jeżeli nie będzie takiej woli społecznej ‒ pozostawili tę Konstytucję, która jest, w takiej postaci, jak ją mamy.

 

A no właśnie, Panie Prezydencie, czy Polacy będą chcieli wziąć udział w tym referendum? Bo znając historię i tego typu głosowania ‒ nie lubimy uczestniczyć w referendach. Jeśli frekwencja byłaby niska, potraktowałby Pan to jako porażkę Pańskiej inicjatywy?

Przede wszystkim traktuję to jako głos społeczny, to dla mnie jest odpowiedź. Bo dzisiaj nie wiem tak do końca: czy Polacy chcą zmiany, czy są zadowoleni, czy nie? Czy na przykład interesuje Polaków właśnie sama kwestia referendum? To też będzie dla mnie odpowiedź. Czy kwestia silniejszego zarysowania w polskiej Konstytucji ‒ w ogóle w polskim prawodawstwie ‒ kwestii referendum jako możliwości wypowiedzenia się społecznego, a więc: czy stworzenie pewnego wręcz przymusu dla rządzących poprzez referendum jest ważne, czy nie? Czy Polacy chcą korzystać ze swojego prawa do wypowiedzenia się w referendum, czy ono ma dla nich istotne znaczenie, czy nie? Frekwencja także będzie odpowiedzią na to pytanie. Więc to są te kwestie, które mnie nurtują, i chcę, żeby moi rodacy dali mi odpowiedź ‒ niska frekwencja też będzie odpowiedzią.

 

A czuje Pan wsparcie dzisiejszego obozu rządzącego w przeprowadzeniu w ogóle takiego referendum i ewentualnych zmian w Konstytucji czy nie?

Czy wsparcie, czy nie ‒ no to zobaczymy. Bo Prezydent składa wniosek do Senatu, a Senat akceptuje lub nie akceptuje ‒ wtedy będziemy mieli odpowiedź.

 

Wczoraj spotkał się Pan z Marszałkiem Senatu, chyba jest rozbieżność zdań.

Pan Marszałek spytał, czy jestem zdecydowany przeprowadzić referendum. Powiedziałem: „Oczywiście, że jestem zdecydowany, bardzo bym chciał, żeby referendum się odbyło, ale to jest decyzja senatorów”. Zapowiedziałem tylko, że z tej inicjatywy się nie wycofam, obiecałem to moim rodakom, takie mam poczucie. Uważam, że jako Prezydent właśnie wybrany przez moich rodaków, przez naród jestem to winien moim rodakom ‒ żeby dać im możliwość wypowiedzenia się w jak największym stopniu. Czy będą się chcieli wypowiedzieć, czy nie ‒ to jest zupełnie inna sprawa. Ale ja, jako Prezydent, powinienem tworzyć taką możliwość.

 

Opozycja ‒ może bardziej jej część ‒ już wzywa do bojkotowania tego ewentualnego referendum, mówiąc, że w ogóle nie ma potrzeby rozmawiania o zmianie Konstytucji, skoro ta dzisiejsza, zdaniem opozycji, jest łamana.

Panie redaktorze, opozycja oczywiście ma swoje prawo do kontestowania wszystkiego. Ja jestem Prezydentem Rzeczypospolitej, wybrali mnie moi rodacy, czuję odpowiedzialność za to, że mnie wybrali, i jest dla mnie bardzo ważne, by przekazać im głos i dać im możliwość wypowiedzenia się. To kwestia absolutnie podstawowa. Natomiast czy opozycja będzie zachęcała do wzięcia udziału w referendum, czy będzie do tego zniechęcała – oczywiście będzie mi przykro, jeżeli będzie zniechęcała. W moim przekonaniu ‒ tym samym będzie łamała wartość, jaka jest wpisana w obecnej Konstytucji, gdzie jest mowa o społecznej gospodarce rynkowej, o demokracji, w związku z tym także o suwerenie, jakim jest naród ‒ w takim razie zniechęcajmy suwerena do tego, żeby korzystał ze swojego prawa do wypowiedzenia się. Sami w tym momencie pokazują, jak szanują obecną Konstytucję.

 

Bo takie referendum znów może się stać plebiscytem popularności czy Pana dzisiejszej roli i pozycji, jak i całego obozu rządzącego.

Nie odczuwam, żeby to w jakimkolwiek stopniu odnosiło się do obozu rządzącego. Ja przede wszystkim patrzę ‒ i to mnie najbardziej interesuje ‒ jakie są oczekiwania moich rodaków. I mówię: frekwencja w referendum konsultacyjnym też jest dla mnie odpowiedzią na pytanie, czy Polacy chcą referendum, czy chcą zmian ustawy zasadniczej? To bardzo ważna sprawa.

 

To jeszcze uściślając: bo mamy mieć referendum konsultacyjne, a potem referendum konstytucyjne. Rozumiem, że Pan – jako głowa państwa – jest zwolennikiem pewnych zmian w Konstytucji. Jeśli by tak miało być, jeśli Polacy by się wypowiedzieli, to Pana marzeniem zmiany w Konstytucji jest który rok?

Oczywiście one wymagają opracowania, więc kolejność jest następująca: najpierw referendum konsultacyjne, w którym właśnie Polacy ‒ wyborcy ‒ wskazują kierunki, w jakich uważają, że powinny pójść zmiany ustrojowe w Polsce. Jaki powinien być ten rzeczywiście przyszły konstytucyjny ustrój państwa – z jednej strony. Z drugiej strony – jakie elementy z ich punktu widzenia powinny być w Konstytucji zawarte, bo są ważne, czy też powinny być wzmocnione. Więc to jest pierwsza odpowiedź. To – w moim przekonaniu – ma być wskazówką dla ekspertów i polityków, w jaki sposób powinna być w takim razie przygotowana nowa Konstytucja czy też w jaki sposób powinny być przygotowane zmiany w obecnej Konstytucji. Te zmiany – wiadomo – wymagają czasu na opracowanie i przygotowanie, ale uważam, że mogłoby być tak, że ten nowy akt prawny, akt konstytucyjny byłby gotowy na 2021 rok, czyli po 2-3 latach przygotowań. I po jego uchwaleniu byłoby to zatwierdzane w referendum, tym razem konstytucyjnym, gdzie moglibyśmy już wszyscy – my, Polacy – spojrzeć na całość, jak to zostało ostatecznie sformułowane, i wtedy odpowiedzieć na pytanie, czy to realizuje nasze spojrzenie i nasze oczekiwania, czy też nie.

 

Ponieważ w tych ankietach, o których Pan mówił, część Polaków też chciała, żeby do Konstytucji wpisać jeszcze większe uprawnienia dotyczące korzystania ze służby zdrowia, spytam Pana o ten protest w Sejmie. Bo są nowe propozycje rządowe, ale opiekunowie, rodzice osób niepełnosprawnych jeszcze cały czas w Sejmie pozostają. Prawie tydzień temu był Pan na takich rozmowach z protestującymi. One właściwie nic nie zmieniły. Czy to jest może czas, żeby Pan znów włączył się do tych konsultacji?

Pan redaktor przypomina rzeczywiście moje zeszłotygodniowe spotkanie – byłem w Sejmie, spotkałem się państwem. Przede wszystkim otrzymałem od nich na piśmie, jakie są ich oczekiwania – bo to była dla mnie niezwykle ważna kwestia. I panie wskazały dwa postulaty jako absolutnie fundamentalne. Pierwszym było wprowadzenie nowego świadczenia – rehabilitacyjnego, w wysokości 500 zł, dla osób niepełnosprawnych, które ukończyły 18. rok życia.

 

I tego postulatu cały czas nie ma.

I drugi postulat z tych, które wskazały jako najważniejsze, to było zrównanie renty socjalnej z najniższą rentą z tytułu pełnej niezdolności do pracy. I ten drugi postulat jest realizowany, rząd podjął już w tej sprawie odpowiednią uchwałę. A tak się stało, że ja w kontynuacji tego piątkowego spotkania zaprosiłem do siebie w poniedziałek panią minister Elżbietę Rafalską razem z jej współpracownikami, z wiceministrami. Rozmawialiśmy na ten temat, rozmawialiśmy o tych postulatach i Pani Minister następnego dnia ogłosiła, że ten drugi postulat będzie na pewno uwzględniony – a więc jeden z dwóch, czyli de facto połowa głównych żądań, proszę to też wziąć pod uwagę, że w zasadzie natychmiast jest podjęta decyzja o tym, że ta połowa głównych żądań zostaje uwzględniona – więc nie można tutaj mówić, że Pani Minister, że rząd nie wyciągają ręki do kompromisu.

 

To co, Panie Prezydencie, zrobić? Mówił Pan wczoraj o szóstce Morawieckiego ‒ że to jest Pana marzenie.

Mówiłem, uśmiechałem się, tak – że moim marzeniem byłoby…

 

Ale dla mam to jest cały czas za mało.

Tak, ale proszę pamiętać, że tak jak ten rząd i ta większość parlamentarna realizują sprawy społeczne – te, które właściwie od prawie 30 lat nie były załatwiane – to jest po raz pierwszy w tej właśnie historii Polski po 1989 roku. Natomiast nie da się wszystkiego zrealizować jednocześnie, tych potrzeb jest ogromna ilość. Oczywiście, że państwo musi dbać o osoby niepełnosprawne, tylko że żądanie tych 500 zł to jest 9 mld rocznie w skali kraju.

 

To jak zakończyć ten spór?

9 mld. Pani Minister w rozmowie ze mną mówi jasno: nie mamy w tej chwili 9 mld, tak żeby móc je natychmiast wypłacać. W związku z tym ja z kolei we wczorajszej rozmowie – bo wczoraj to było moje drugie spotkanie z Panią Minister, przyjechała do mnie po tych rozmowach i po konferencji prasowej – powiedziałem: „Proszę porozmawiać z Panem Premierem”. Być może będzie możliwość, podobnie jak zaproponowały to panie w Sejmie, żeby w jakimś horyzoncie czasowym – może niekoniecznie w ciągu roku, bo to jest bardzo trudne – ale w szerszej perspektywie czasowej jednak starać się to zrealizować. Powoli, zarazem obserwując, w jaki sposób poprawia się sytuacja budżetowa. Bo ta rzeczywiście – dzięki zabiegom obecnego rządu, dzięki dobrym regulacjom prawnym ‒ jest coraz lepsza, gospodarka dobrze się rozwija. W związku z tym można liczyć i zakładać, że wpływy budżetowe będą większe, no ale trzeba to robić w sposób odpowiedzialny, tak żeby nie zniszczyć budżetu, nie załamać polskiego państwa, bo to będzie ze szkodą dla wszystkich.

 

To jeszcze na koniec, Panie Prezydencie, spytam Pana o sprawę, którą żyje cały świat: mały Alfie. Obserwujemy go wszyscy. Pan wczoraj umieścił na Twitterze bardzo mocny wpis, ale niektórzy mówią, że to za mało. Zbierane są oddolnie podpisy pod petycją do Pana, żeby Pan – jako głowa państwa – przyznał mu polskie obywatelstwo, dzięki czemu mógłby być leczony tutaj, w Polsce.

Niestety, polskie prawo nie stwarza takiej możliwości, rodzice musieliby wystąpić z wnioskiem o przyznanie obywatelstwa – takie są fakty prawne. Natomiast ogólnie mogę powiedzieć jedno: bardzo mnie poruszył ten przypadek chłopca, który jest ciężko chory, jest śmiertelnie chory – można powiedzieć ‒ ale czy można mu w związku z tym odebrać życie? I to dzieje się w Europie, która krzyczy o tym, że musi być zakaz wykonywania kary śmierci wobec nawet najgorszych zbrodniarzy, ale wolno de facto skazać na śmierć dziecko. I robią to europejskie sądy. Powiem otwarcie: mnie to przeraża, bo dla mnie jest to coś, co określiłbym generalnie jako cynizm i draństwo.

 

Jan Paweł II mówił o czymś takim chyba: cywilizacja śmierci. Myśli Pan, że są to uprawnione porównania czy nie?

Jest w tym coś. Jak można tworzyć taki system prawny, który stwarza możliwość odebrania dziecku życia, a jednocześnie chroni najgorszych morderców? Przecież to paradoks.

 

Co to nam mówi o dzisiejszej Europie, o jej stanie, o jej stanie prawnym?

Mówi o tym, jaki jest ten stan, a jaki jest, każdy widzi – i to jest rzeczywiście tragiczne. Bardzo żałuję, że brytyjskie sądy nie godzą się na rozwiązanie, które zaproponował Ojciec Święty Franciszek ogromnie poruszony tą sytuacją. Zwłaszcza że w Rzymie jest specjalna klinika, która pozwoliłaby Alfiemu godnie odejść – prawdopodobnie tak. Ale w sposób naturalny, a nie w taki, jak to się dzieje.

 

Dziękuję, Panie Prezydencie.

Dziękuję.

 

Dziękuję państwu.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.