Piątek, 12 października 2018

Oświadczenie Prezydenta RP podsumowujące szczyt V4 na Słowacji

Wielce Szanowni Panowie Prezydenci!
Szanowni Państwo!

 

Przede wszystkim bardzo serdecznie dziękuję Panu Prezydentowi Słowacji Andrejowi Kisce za wspaniałe merytoryczne przygotowanie tego spotkania Grupy Wyszehradzkiej, spotkania głów państw, bo rzeczywiście te tematy, które omawialiśmy przez te dwa dni, wczoraj i dziś, były tematami niezwykle ważnymi, szczególnie dla naszych krajów, które są krajami członkowskimi Unii Europejskiej i absolutnie czujemy się częścią tej wielkiej europejskiej wspólnoty z jednej strony, ale z drugiej strony – jesteśmy tymi, którzy cały czas jeszcze biegną w pościgu za tą zachodnią częścią Unii Europejskiej, która przez lata mogła się swobodnie rozwijać, korzystając ze wszystkich możliwości, jakie daje demokracja, jakie daje wolny rynek.

 

Myśmy tego nie mieli. Byliśmy za żelazną kurtyną. Dzisiaj odrabiamy straty i w dziedzinie gospodarki, i w dziedzinie działań społecznych, a przede wszystkim od lat czynimy wszystko, aby dać naszym obywatelom możliwość życia na takim poziomie, na jakim żyje się na zachodzie Europy, a w każdym razie jak najbardziej zbliżonym [poziomie]. To są nasze najważniejsze zadania, także rozwój gospodarki w naszych krajach, i o tym właśnie przez te dwa dni rozmawialiśmy.
 

 

Bardzo dziękuję za to, Panie Prezydencie, bo wszystkie tematy, o których mówiliśmy, są absolutnie tematami nie tylko na czasie, ale przede wszystkim są tematami biegnącymi w przyszłość. To jest nasz obowiązek – jako prezydentów, jako głów państw – żeby wyprzedzać bieżącą politykę, patrzeć w przyszłość, szukać tych dróg, które możemy wskazać naszym współpracownikom, naszym rządom, parlamentom, jako te ścieżki, którymi należy podążać w przyszłości i które są dla naszych krajów i dla ich rozwoju korzystne.

 

Zobacz także:Szczyt przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej [PL/ENG]„Chcemy, by Unia Europejska była prawdziwą wspólnotą” [PL/ENG] Dziękuję za tę debatę. Dziękuję też nie tylko za piękne przyjęcie, ale również możliwość podziwiania pięknych walorów przyrodniczych Pana kraju, Panie Prezydencie, wczoraj po południu. To też był element naszej dyskusji – kiedy mówiliśmy dziś o sprawach rozwoju gospodarczego naszych krajów, a wczoraj mówiliśmy o sprawach rozwoju społecznego. Jakże bardzo są one ze sobą powiązane.

 

Jesteśmy, niestety, prezydentami krajów, które na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci ogromnie ucierpiały na skutek utraty młodych wykształconych ludzi, którzy szukając lepszych warunków życia, lepszego wynagrodzenia, udali się za granicę i tam bardzo często dzisiaj żyją, tam założyli rodziny, tam dzisiaj rodzą się ich dzieci. Kiedy mówimy o tym, co robić, to na pewno ważnym elementem na przyszłość i obecnie jest atrakcyjność naszych krajów. Atrakcyjność naszych krajów z punktu widzenia gospodarczego, atrakcyjność naszych krajów także z każdego innego punktu widzenia, rozwoju infrastrukturalnego, ale także możliwości korzystania chociażby z walorów przyrodniczych naszych krajów, czyli krótko mówiąc: atrakcyjność bytowa krajów, w których żyjemy.

 

Jeżeli porównasz to, Młody Człowieku, z innym krajem Unii Europejskiej, zadaj sobie pytanie, czy warto wyjechać ze swojej ojczyzny, z Polski, ze Słowacji, z Węgier czy z Czech, czy może jednak lepiej zostać na miejscu, tam, gdzie mieszka twoja rodzina, tam, gdzie masz przyjaciół, wśród których się wychowałeś, tam, gdzie jest piękny kraj, z którego walorów możesz korzystać, który ma zachowaną piękną przyrodę, który tworzy możliwość korzystania z tej przyrody i ze wszystkich jej walorów.


Właśnie o tym m.in. mówiliśmy przez te dwa dni, za co bardzo dziękuję.

 

 

Proszę Państwa, ale przede wszystkim mówiliśmy o Unii Europejskiej. I właściwie każdy z tych tematów dotykał kwestii naszej obecności w Unii Europejskiej i tego, jak my postrzegamy swoją perspektywę w Unii Europejskiej. Trzeba mocno powiedzieć  jedno, o czym zresztą Panowie Prezydenci już wspominali: otóż padało pod adresem Unii Europejskiej i jej funkcjonowania także wiele krytycznych słów, ale te słowa padały nie po to, żeby krytykować Unię Europejską, tylko padały jako wyraz troski o przyszłość.

 

Bo my wszyscy jesteśmy w Unii Europejskiej i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Chcemy, żeby Unia Europejska rozwijała się jak najlepiej i żeby projekt europejski istniał przez dziesięciolecia, zapewniając naszym obywatelom wolność przemieszczania się tak, jak dzisiaj powiedzieć – coś, czego przez 50 lat nie mieliśmy, kiedy byliśmy za tzw. żelazną kurtyną i coś, co jest dzisiaj w naszych krajach dla naszych współobywateli ogromnym skarbem, że można sobie swobodnie przejechać przez granicę, przyjechać tu, na Słowację z Polski i nikt cię nie kontroluje, że możesz pojechać do Czech, że możesz pojechać na Węgry i na żadnej granicy nikt cię nie zatrzyma.

 

To jest ten wielki, bezpośrednio namacalny zysk odczuwany przez naszych współobywateli z członkostwa w Unii Europejskiej. Chcemy, żeby projekt europejski rozwijał się jak najlepiej odczuwany przez naszych współobywateli – w związku z tym mówimy także dzisiaj o jego słabościach. I mówimy też o tym, co my możemy do projektu europejskiego wnieść: pewien zdrowy rozsądek, pewne spojrzenie tych krajów, które wciąż biegną za [krajami bardziej rozwiniętymi], które w związku z tym dostrzegają przeszkody, które istnieją na drodze rozwoju, ale dostrzegają także zagrożenia, które mogą z tego dobrego rozwoju zepchnąć.

 

Kiedy na przykład mówimy o kwestii migracji, o której tak mocno wspominał przed chwilą Pan Prezydent Węgier János Áder, to powiedzmy otwarcie. Dziękuję, że Pan Prezydent nawiązał do mojej wypowiedzi, ale powiedziałem tak: W gruncie rzeczy, jeśli chodzi o podejście zdroworozsądkowe i takie spojrzenie na przyszłość, to czas pokazał absolutną rację państw Grupy Wyszehradzkiej, naszego cały czas jednolitego i twardego stanowiska – że trzeba pomagać uchodźcom jak najbliżej krajów, z których musieli uciekać w związku z zagrożeniem życia, w związku z wojną.

 

Że trzeba wspierać te państwa, w których są obozy uchodźców, trzeba wykładać pieniądze na to, żeby te obozy mogły funkcjonować jak najlepiej, żeby poziom życia był tam – w miarę możliwości – jak najwyższy, ale trzeba bronić także zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Trzeba to robić w sposób zdecydowany i twardy. Trzeba w zdecydowany i twardy sposób walczyć z mafią przemytniczą, która horrendalne pieniądze zarabia na nieszczęściu tych ludzi. Niestety, dzieje się tak do dzisiaj, bo – należy się temu rzeczywiście bardzo uważnie przyjrzeć – z tym Europa jakimś dziwnym trafem nie walczy.

 

To jest właściwe działanie i to jest właściwa polityka, a nie kierowanie się nierozsądną polityczną poprawnością i mówienie na ten temat okrągłych słów, a zarazem zmierzanie do tego, że de facto dojdzie do konfliktu wewnątrz Unii Europejskiej. Bo my, proszę Państwa, swoją polityką także dążyliśmy do zapobieżenia głębokiemu konfliktowi w Unii Europejskiej. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której uchodźcy znajdują się w naszych krajach – nie wyobrażam sobie, żebyśmy przy przymusowej relokacji uchodźców, jaką chciała przeprowadzić zachodnia część Unii Europejskiej, zamknęli tych ludzi i uwięzili ich po prostu w swoich krajach – w związku z czym mają oni wolność pobytu i mają prawo się przemieścić.

 

Przecież wszyscy Państwo wiecie, dokąd ci ludzie zmierzali. Ich celem nie była ani Polska, ani Węgry, ani Słowacja, ani Czechy. Oni chcieli iść do bogatych państw Europy Zachodniej, gdzie zresztą bardzo często żyją dzisiaj ich rodziny i przyjaciele. I wyobrażacie sobie Państwo ten konflikt, jaki by powstał między naszymi krajami a krajami Europy Zachodniej? Dlaczego nie zatrzymujemy uchodźców, dlaczego nie blokujemy im możliwości poruszania się,? Dlaczego nie strzeżemy granic?

 

Zaraz nastąpiłoby przywrócenie granic w strefie Schengen, czyli skutkiem tego byłoby zaprzeczenie temu, co jest w poczuciu naszych obywateli jednym z największych dorobków Unii Europejskiej – wolność przemieszczania się, to, że nie ma granicy. Prowadziliśmy politykę, która była tak naprawdę polityką pro unijną w tym zakresie. I cieszymy się, chociaż ze smutkiem to mówimy, że dzisiaj Unia Europejska i kraje zachodnie Unii powtarzają to i realizują to, co trzy lata temu mówili przywódcy i przedstawiciele władz państw Grupy Wyszehradzkiej.


Niech zachodnia Europa dostrzega, że myślimy rozsądnie o sprawach europejskich i rozsądnie myślimy o europejskim wspólnym projekcie.

 

 

Oczywiście mówiliśmy też o kwestiach Wspólnoty. Wszyscy bardzo byśmy chcieli, żeby Unia Europejska była prawdziwą wspólnotą, jak powiedział Pan Prezydent Andrej Kiska: jest solidarność, jest wzajemne zrozumienie, jest także próba wyważenia wzajemnych interesów, ale jest też zrozumienie obaw i potrzeb. To jest coś, czego – trzeba jasno powiedzieć i mówiliśmy to dzisiaj – w Unii Europejskiej bardzo brakuje.

 

Jeżeli ktoś szuka tego przykładu, proszę – Nord Stream II, przeciwko któremu wszyscy protestujemy. Dlaczego? Dlatego, że jasno widzimy, że jest to projekt o charakterze niebiznesowym. Jest to projekt o charakterze politycznym, tak naprawdę dla Unii Europejskiej szkodliwy. Nie tylko z tej przyczyny, że prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego przede wszystkim naszej części Europy i Ukrainy. Ale też dlatego, że prowadzi do dominacji jednego dostawcy w całym rynku europejskim. Uważamy, że to jest z punktu widzenia całej Unii Europejskiej niekorzystne i twardo o tym mówimy.

 

Tymczasem okazuje się, że to jest głos wołającego na puszczy, a inwestycja jest realizowana wbrew interesom części krajów Unii Europejskiej. Czy to jest rzeczywiście działanie wspólnotowe? No chyba każdy, kto na to spojrzy, powie, że nie, że nie powinna tak funkcjonować Wspólnota. Czy mówienie o tym, że trzeba stworzyć Unię Europejską dwóch prędkości z jej twardym rdzeniem, czytaj: Europą Zachodnią oraz z Unią II, czyli tych, którzy zostali do niej przyjęci później, przede wszystkim krajów Europów Środkowej, to jest myślenie prowspólnotowe? To jest rozbicie Unii Europejskiej. To jest doprowadzenie do zniszczenia tej wielkiej idei. Dlatego my się z takimi pomysłami nie zgadzamy. Proszę Państwa, to nie o to chodzi, nie po to ojcowie zjednoczonej Europy budowali  ją i tworzyli tę wielką piękną ideę opartą na wartościach, żeby dzisiaj zniszczyć ją poprzez takie ruchy, które są ukierunkowane na krótkoterminowe, wąsko postrzegane interesy. I o tym także mówiliśmy podczas naszych spotkań.

 

Chcemy Unii Europejskiej solidarnej. Chcemy Unii Europejskiej, która szuka wzajemnego zrozumienia. Chcemy Unii Europejskiej, w której każdy kraj jest traktowany równo z innymi. Chcemy po prostu Unii Europejskiej, w której każdy kraj jest szanowany – czy to jest kraj mniejszy, czy większy, czy bogatszy, czy też biedniejszy. Chcemy, żeby był szanowany. Żeby to była Wspólnota, która opiera się na wzajemnym szacunku, bo szacunek jest fundamentem Wspólnoty.

 

Działania socjalne – to jest coś, o czym mówiliśmy, że cały czas to realizujemy. Kto może sobie pozwolić na działania socjalne? Kraj, który osiągnął określony poziom zamożności, kraj, który ma duży budżet, którym jest w stanie mądrze gospodarować. Mówiliśmy, że może być państwo aktywne i może być państwo pasywne. Państwo aktywne wybiega do przodu, patrzy, jakie mogą być zagrożenia, w swojej polityce przygotowuje i realizuje pewne strategie zapobiegania bezrobociu, strategie patrzenia w przyszłość, w jakim kierunku pójdzie rozwój gospodarczy i jakie w związku z tym zawody będą potrzebne. Stara się szkolić ludzi w tym zakresie, edukować, nawet skłaniając ich do zmiany dotychczasowego zawodu, po to żeby w przyszłości sprostać potrzebom gospodarki i potrzebom rynku pracy. To jest państwo, które do tego ewidentnie słabego obywatela wyciąga rękę i pomaga. W moim przekonaniu to także państwo, które bardzo mocno wspiera rodzinę, bo rodzina jest fundamentem każdej państwowej wspólnoty, bo rodzina daje następne pokolenia i w związku z tym tę rodzinę trzeba szanować. Państwo powinno ją wspierać, zwłaszcza w trudnych czasach, kiedy w większości krajów europejskich widzimy ewidentne zagrożenia demograficzne. To są te elementy, o których rozmawialiśmy. Oczywiście były kwestie, w których mieliśmy różne zdania, ale najważniejsza jest ta debata i bardzo się cieszę, że wszystkie te tematy poruszyliśmy.

 

Mówiliśmy też dzisiaj o nowoczesnej gospodarce. Mówiliśmy, że to jest absolutnie konieczny element naszego rozwoju, żeby nasze kraje dogoniły bogate kraje europejskie – musimy stawiać na nowoczesną gospodarkę. Musimy stawiać na nowoczesne technologie. Musimy stawiać na badania i rozwój. Nie możemy być tylko montownią bogatych krajów, ale przede wszystkim musimy realizować rozwijanie innowacyjnego, nowoczesnego przemysłu, który będzie produkował dobra wysoko przetworzone w naszych krajach.

 

Co to oznacza? Edukacja. Panowie Prezydenci podkreślali: edukacja. Musimy mądrze i dobrze edukować obywateli naszych krajów, przede wszystkim młodzież, a następnie stwarzać warunki takie, żeby ta młodzież chciała w swoich krajach pozostać, chciała w swoich krajach pracować i poprzez jak najlepszy rozwój swoich krajów budować także zamożność Unii Europejskiej.

 

O tym mówiliśmy właśnie. O współpracy we wszystkich formatach, współpracy politycznej, przede wszystkim jaką realizujemy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która jest częścią Unii Europejskiej, współpracy infrastrukturalnej, którą wszyscy realizujemy w ramach szerszego projektu Trójmorza, który nie jest projektem politycznym. Tam nie dyskutujemy o wielkiej polityce. Tam dyskutujemy o infrastrukturze, o drogach, o kolejach, o bezpieczeństwie energetycznym, a więc rozwoju sieci energetycznych, interkonektorach, gazoportach, elektrowniach, o tym wszystkim, co w naszych krajach jest potrzebne po to, żebyśmy mogli dorównać rozwojowo bogatym, rozwiniętym państwom Unii Europejskiej.


Jeśli ktoś pyta: „po co?”, wystarczy spojrzeć na sieć dróg. Proszę porównać sieć dróg na zachodzie Europy z siecią dróg w Europie Środkowej. To pokazuje, jak bardzo jest nam potrzebna komunikacja interkonektorach – poprawienie możliwości dla biznesu, dla turystyki, dla wszelkich kontaktów międzyludzkich i o tych właśnie sprawach dyskutowaliśmy. Cieszę się bardzo, że mniej więcej doszliśmy do takich samych wniosków, bo to jeszcze raz potwierdza, że nie tylko Grupa Wyszehradzka żyje, że się spotyka – o to ostatnio pytali mnie dziennikarze – ale przede wszystkim, że jest twórcza, że jesteśmy tutaj po to, żeby dyskutować, wymieniać poglądy, przede wszystkim, żeby dochodzić do wniosków.

 

Cieszę się, że przez dwa dni bardzo merytorycznych dyskusji z Panami Prezydentami i dzięki bardzo dobremu przygotowaniu agendy tego naszego spotkania, my takie wnioski na przyszłość dla swoich krajów możemy wyprowadzać i myślę, że to jest ważne zadanie prezydentów. Prezydenci nie rządzą sami w państwach, nie mają zazwyczaj, tak jak my tutaj, wielkiej władzy wykonawczej. Większą władzę wykonawczą mają rządy. Większą władzę wykonawczą mają w swoich rękach premierzy, w konkretnych dziedzinach mają ministrowie. Prezydenci zaś są właśnie tymi, którzy powinni wskazywać kierunki. Powinni patrzeć szerzej niż na bieżącą sytuację. Patrzeć na przyszłość. I to jest nasze wielkie zadanie, i o tym rozmawialiśmy, za co Panu Prezydentowi gospodarzowi naszego spotkania i Panom Prezydentom bardzo dziękuję.

 

Ubolewam, że to jest ostatnie spotkanie Grupy Wyszehradzkiej z Panem Prezydentem Andrejem Kiską, ale wierzę w to głęboko, że będzie aktywnym podmiotem polityki nie tylko krajowej, u siebie na Słowacji, ale również międzynarodowej także w przyszłości. 

 

Jeszcze raz dziękuję.  

 

[Oświadczenie podczas konferencji prasowej przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej, Szczyrbskie Jezioro, Słowacja]

 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.