Wtorek, 10 kwietnia 2018

Wystąpienie Prezydenta RP podczas uroczystości na Pl. Piłsudskiego w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej

 

Wielce Szanowni Najbliżsi tych, którzy osiem lat temu zginęli w Smoleńsku,

Wielce Szanowny Panie Premierze,

Pani Mecenas,

Drogie Wnuczki Pary Prezydenckiej,

Szanowni Panowie Marszałkowie,

Szanowny Panie Premierze,

Szanowni Państwo Ministrowie, Posłowie, Senatorowie,

Wszyscy Dostojni Zebrani Goście,

Drodzy Przyjaciele,

Drodzy Mieszkańcy Warszawy,

Drodzy Rodacy z całej Polski!

 

To taki dzień słodko-gorzki. Gorzki, bo przecież osiem lat temu dotknęła Polskę straszliwa tragedia, najgorsza od II wojny światowej. Nie tylko dlatego, że w katastrofie zginęło po prostu 96 Polaków, ale dlatego, że państwo polskie, że nasza Polska ‒ dopiero co tak niedawno odrodzona po latach zniewolenia, Polska, która wyrwała się zza żelaznej kurtyny ‒ znowu straciła swoją elitę, a w każdym razie dużą jej część. Jakże tragiczny, straszny moment!

 

Najstraszliwszy oczywiście dla rodzin, które straciły ojców, mamy, braci, synów, córki ‒ ale straszliwy dla całej Polski, bo to byli ludzie, którzy tę odrodzoną Polskę budowali i co do których przecież wszyscy mieliśmy nadzieję, że będą ją budowali jeszcze przez długie, długie lata. Bo wielu z nich to byli ludzie, którzy na pewno mieli przed sobą jeszcze lata służby dla Rzeczypospolitej. Czegóż oni mogli jeszcze dokonać! Czegóż mógł jeszcze dokonać pan prezydent prof. Lech Kaczyński jako Prezydent Rzeczypospolitej jeszcze w tamtej – i wierzę w to głęboko – także w następnej kadencji! Później ‒ jako polityczny mentor, ten, do którego przychodzi się po radę, po to, by wysłuchać komentarza, wysłuchać mądrości wynikającej z dziesięcioleci pełnienia służby publicznej na tak wielu ważnych stanowiskach.Zobacz także:„Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej to symbol naszej wspólnoty”

 

Bo zginęli ludzie z wszystkich stron sceny politycznej: Sojuszu Lewicy Demokratycznej, z Platformy Obywatelskiej, z Polskiego Stronnictwa Ludowego, z Prawa i Sprawiedliwości – pełna reprezentacja polskiego świata politycznego. Czemu zginęli? Bo byli razem zjednoczeni w przekonaniu o absolutnym obowiązku każdego Polaka, każdego z nich ‒ uczczenia pamięci, oddania hołdu polskim oficerom ludobójczo pomordowanym w Katyniu. Bo byli razem! Zginęli razem jako reprezentacja naszej polskiej wspólnoty.

 

Tak jak przed chwilą powiedział Pan Premier: bez jakiegokolwiek podziału na barwy polityczne, na wykształcenie, na światopogląd, na inne przekonania, połączeni w jednym przekonaniu – że są polskimi patriotami i muszą oddać hołd innym patriotom, którzy polegli. Że muszą utrwalić pamięć, uczcić ją. To właśnie im poświęcony jest ten pomnik – monument, monolit, który stoi na tym chyba najważniejszym placu w Polsce.

 

Placu, gdzie jest święty dla nas wszystkich Grób Nieznanego Żołnierza, placu, gdzie usłyszeliśmy jedne z najważniejszych słów w naszej historii wypowiedziane przez Ojca Świętego Jana Pawła II – słów, które obudziły Polaków do wolności. Słów, które upamiętnia ten stojący na środku placu krzyż, na który patrzy ze swojego pomnika marsz. Józef Piłsudski, spoglądając zarazem na Grób Nieznanego Żołnierza i także na ten odsłonięty dzisiaj monument. Placu, który jest świadkiem naszej historii, tak jak ważną rysą w naszej historii jest tragedia smoleńska.

 

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ten pomnik staje właśnie tutaj, w sercu Warszawy, i że jest właśnie taki. Bardzo dziękuję panu Jerzemu Kalinie, jestem ogromnie wdzięczny. Pamiętam instalację, o której niewiele się mówiło, a którą ‒ by właśnie upamiętnić tragedię smoleńską – kilka lat temu stworzył w Krakowie pod Wawelem. Odsłonił ją wtedy w obecności pani mecenas Marty Kaczyńskiej, jej córek, mnie i kilku jeszcze krakowian, którzy byli wtedy z nami.

 

Dziś stworzył ten nieprawdopodobnie wymowny obelisk, który – wierzę w to – stanie się w krótkim czasie świętym miejscem dla wszystkich Polaków. Czemu? Bo jest symbolem naszej wspólnoty, bo upamiętnia to, co było wspólnotowe, i że właśnie dla tego, co było wspólne, nasze ‒ oni zginęli. I dlatego on jest nasz, wspólny! Wierzę, że będzie nas jednoczył niezależnie od poglądów, niezależnie od barw politycznych, niezależnie od szczegółowych przekonań – bo on jest wszystkich i dla wszystkich. I bardzo pragnę, żeby był tak pojmowany.

 

A czemu ważne, że jest? Dlatego że zginęli Polacy, zginęli razem w służbie publicznej ‒ i Polska nie może o nich nie pamiętać. Bo ludzie muszą wiedzieć, że kto ginie w służbie publicznej, ten jest upamiętniony po to, żeby byli także następni, którzy do służby publicznej pójdą i będą jej oddani. Będą służyli Rzeczypospolitej w przekonaniu, że warto, i że to przekonanie ‒ że warto i że jest to zaszczyt ‒ będą miały także ich rodziny i ich najbliżsi. Bo wtedy takie ryzyko jest w jakimś sensie wkalkulowane w koszt służby, choć oczywiście każdy ma nadzieję, że do tragedii nigdy nie dojdzie.

 

Ale służba polega również na tym, żeby się liczyć – tak jak żołnierz musi się liczyć z tym, że gdy pójdzie bronić ojczyzny, to może polec, choć nie chce, choć nie chcą tego jego najbliżsi – ale to jest służba. Służba ojczyźnie czasem pociąga za sobą ofiary. Ale muszą one być uczczone i Polacy, my wszyscy, musimy to rozumieć. Wierzę, że to zrozumienie w naszym narodzie jest powszechne, i wierzę, że ten monument wkrótce stanie się wielkim miejscem naszej wspólnoty.

 

Tak jak powiedział pan minister Jan Kasprzyk: w placu marsz. Józefa Piłsudskiego, nie na placu – on jest w placu, on jest wrośnięty w grunt Warszawy, on jest wrośnięty w jej serce. Tak jak oni i ich pamięć jest wrośnięta w serce Polski, jej stolicę ‒ Warszawę i w serca nas wszystkich.

 

Szanowni Państwo, na zakończenie chciałem z całego serca podziękować Wam za to, że przez te osiem lat chodziliście, tworząc żywy pomnik tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, tworząc żywy pomnik prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego ‒ naszego Prezydenta, mojego Prezydenta, któremu miałem zaszczyt pomagać w wykonywaniu jego służby. To także dzięki Wam ten monument stoi dziś na placu i mogliście go odsłonić. To także dzięki Wam mogliśmy odsłonić ten obelisk, na miejscu którego stanie wkrótce pomnik naszego prezydenta – pomnik upamiętniający jego służbę dla Rzeczypospolitej.

 

Dlaczego? Bo był wyjątkowy, bo nikt nie miał takiego doświadczenia politycznego wynikającego z zaufania, którym był obdarzony przez różnych ludzi, reprezentujących przecież różne poglądy ‒ a przede wszystkim przez wyborców, którzy wybierali go do Senatu Rzeczypospolitej, do Sejmu, na prezydenta Warszawy i wreszcie na Prezydenta Rzeczypospolitej. Cieszył się po prostu ogromnym zaufaniem społecznym, bo sobie na to zaufanie zapracował. Można więc śmiało powiedzieć, że zapracował sobie swoją służbą dla ojczyzny także i na to upamiętnienie.

 

Zrobił dla Polski rzeczy wielkie. I to także dzięki niemu, dzięki jego pracy, jego programowi, przekonaniom, które niestrudzenie starał się wcielać w życie, realizować swoją wizję wolnej Polski ‒ ta Polska jest dzisiaj coraz silniejsza, coraz bezpieczniejsza. Bo my dzisiaj realizujemy to, o czym on mówił, a czego nie zdążył zrealizować. To, co nam zostawił w testamencie. Choćby właśnie za ten testament ten pomnik ‒ i ta możliwość spojrzenia na plac marsz. Piłsudskiego, na Grób Nieznanego Żołnierza, na ten krzyż upamiętniający pierwszą pielgrzymkę Ojca Świętego do ojczyzny i ten monument ‒ zwyczajnie mu się należy.

 

Dziękuję, że także i ten pomnik wychodziliście, maszerując przez osiem lat ulicami Warszawy i innych polskich miast. Dziękuję Wam za tę pamięć.

 

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy!

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.