Wtorek, 13 marca 2018

Wystąpienie Prezydenta na konferencji „Wspólnie o Konstytucji, wspólnie o polityce społecznej”

 

Szanowna Pani Minister,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Wielce Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie, na czele z Panią Profesor,

Szanowni Państwo Prezesi, Przewodniczący, Dyrektorzy,

Wszyscy Dostojni Zgromadzeni Goście!

 

Wspólnie o Konstytucji, wspólnie dziś o polityce społecznej – temat niezwykle ważny, który w jakimś stopniu był już przez nas poruszony, gdy odbywaliśmy pierwszą debatę konsultacyjną, która miała miejsce w Gdańsku. Mówiliśmy wtedy o prawach pracowniczych, oczywiście także o kwestiach związanych z zabezpieczeniem społecznym, a więc o elementach tego, co nazywamy polityką społeczną. Bo w wielkim zbiorze nazywanym polityką społeczną mamy mnóstwo podzbiorów, czyli kolejnych polityk, które składają się na to wielkie zadanie państwa ‒ ale także i społeczeństwa ‒ jakim jest polityka społeczna.Zobacz także:„Potrzebna dyskusja nad konstytucyjną ochroną wieku emerytalnego”

 

Proszę Państwa, kiedyś czegoś takiego jak polityka społeczna z całą pewnością w dzisiejszym tego słowa rozumieniu nigdy nie było. Polityka społeczna zrodziła się tak naprawdę z potrzeby czasów wywołanej przede wszystkim rewolucją przemysłową, do której doszło w XVIII wieku, ale jej prawdziwy, burzliwy rozwój, rozkwit nastąpił tak naprawdę w wieku XIX. Problemem była sytuacja, w jakiej w wyniku tej rewolucji znalazły się setki tysięcy czy wręcz miliony ludzi w państwach rozwijających się na świecie – ludzi, którzy porzuciwszy swoje dawne życie na terenach wiejskich, przenieśli się do miast, by szukać swojej szansy.

 

Oczywiście spotkali się z czymś, co wtedy było zupełnie naturalne, a mianowicie: z czymś, co moglibyśmy dzisiaj nazwać krwiożerczym kapitalizmem, tzn. żądzą zysku, gdy nie liczono się z nikim i z niczym, jeżeli chodzi o tych, którzy wykonywali pracę najemną. Oczywiście skutkiem tego były wypadki przy pracy, była śmierć dziesiątków tysięcy ludzi w czasie pracy na skutek niezachowania jakichkolwiek – bo ich przecież wtedy nie było w sensie pisanym ‒ norm bezpieczeństwa i higieny pracy, bardzo niskie wynagrodzenia i nędza, w której znajdowała się ta część społeczeństwa, która tę pracę najemną wykonywała, czyli – powiedzmy otwarcie – po prostu nędza robotników.

 

Efektem tego było powstanie prądów ideologicznych – socjalizmu, komunizmu – i proszę Państwa, w końcu nastąpiło coś, co nastąpić musiało. W 1891 roku papież Leon XIII powiedział zdecydowane „nie!” i wydał wiekopomną, historyczną encyklikę opublikowaną 15 maja 1891 roku „Rerum novarum”, w której pokazywał, jakie obowiązki wynikają z wiary, jakie są obowiązki katolika, chrześcijanina wobec bliźniego, także w relacjach pracy, w relacjach pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Pokazywał również różnice pomiędzy chrześcijaństwem i jego skutkami a ideologią socjalistyczną czy komunistyczną i ich skutkami.

 

To rzeczywiście zmieniło świat. Burzliwie zaczęła się wtedy rozwijać nauka społeczna Kościoła katolickiego, która w efekcie, wspólnie także w jakiejś części z dorobkiem socjaldemokracji i ruchu robotniczego ‒ z tym, co udało się osiągnąć związkom zawodowym dzięki prawu robotników do zrzeszania się – stworzyły ustrój, o którym dzisiaj moglibyśmy mówić, że jest idealnym ustrojem gospodarczym: społeczną gospodarkę rynkową. Ustrój, który doprowadził do wielkiego bogactwa świata zachodniego, do wielkiej prosperity gospodarczej i do niezwykle wysokiego poziomu życia, którego szczyt przypadł chyba na lata 80., gdy my byliśmy jeszcze – niestety – za żelazną kurtyną.

 

Gdy patrzymy na to wszystko z perspektywy naszego kraju, który od 1989 roku zaczął się zmieniać, to obserwując tę debatę, zapytamy przede wszystkim o jedno: czy konstytucje w ogóle dają jakieś gwarancje w tym zakresie? No więc, proszę Państwa, odpowiedź brzmi: w większości krajów zachodnich i europejskich ‒ w ogóle tak. Konstytucje zawierają elementy, które wyraźnie stanowią o obowiązkach państwa związanych z zabezpieczeniem społecznym. I nasza obowiązująca obecnie Konstytucja z 1997 roku również zawiera w tym zakresie – jeżeli chodzi o zabezpieczenie społeczne – przepis art. 67 i inne przepisy, które razem można złożyć na kwestię zasad polityki społecznej czy też konstytucyjnej ochrony pewnych elementów polityki społecznej.

 

Problem, proszę Państwa, polega tylko na jednym – najlepszym przykładem jest tu kwestia emerytur. Mimo że ta Konstytucja obowiązuje przecież od 1997 roku i mimo że te przepisy są, one się w tym zakresie nie zmieniły, to najpierw dokonano tak naprawdę poważnej zmiany w systemie emerytalnym w 1999 roku, wprowadzając ubezpieczenie II filara, które wyłamuje się z systemu solidarnościowego. To już nie jest solidaryzm społeczny, to osobista przezorność – czy odkładasz na emeryturę, bo taka jest twoja decyzja, czy też tego nie robisz. A więc system solidaryzmu społecznego, który został wypracowany w Europie i który funkcjonował u nas przez dziesiątki lat, został już w tym momencie w jakimś sensie przełamany. To był pierwszy moment.

 

Drugi moment – jakże pamiętny – to podwyższenie wszystkim Polakom wieku emerytalnego do 67. roku życia, co szczególnie dotkliwe było oczywiście dla kobiet, zwłaszcza mieszkających na obszarach wiejskich.

 

I trzecim momentem, w którym nastąpiła kolejna ingerencja ustawodawcy w system emerytalny, było przekazanie z powrotem do ZUS-u ponad 51 proc. z OFE. To wszystko stało się pod rządami obecnej Konstytucji. Sprawa podwyższenia wieku emerytalnego stanęła w Trybunale Konstytucyjnym, który powiedział: „Nie było naruszenia Konstytucji”. Oczywiście wyrok był specyficzny, bo aż sześciu na 15 sędziów zgłosiło zdanie odrębne, ale fakt jest faktem, że Trybunał uznał: Konstytucja nie chroni obywateli przed naruszeniem – bo ja uważam, że doszło do naruszenia ich prawa, do tego, że nie byli w ogóle uprzedzeni i że tak naprawdę ich interesy były tutaj interesami w toku, gdy dokonywano tej zmiany.

 

No i teraz, proszę Państwa, zadajemy sobie pytanie: czy w takim razie, patrząc na te doświadczenia, polska Konstytucja powinna być w tym zakresie inna? Czy powinna w znacznie bardziej precyzyjny sposób mówić o wieku emerytalnym? Stawiam tu znak zapytania. A może powinna przewidywać mechanizm zabezpieczający, który odwoła się ogólnie do kwestii wieku emerytalnego – nie podając, jaka ma być jego wysokość, tylko np. przepis, który przewiduje, że zmiana wieku emerytalnego może nastąpić wyłącznie określoną kwalifikowaną większością głosów w Sejmie Rzeczypospolitej i w Senacie? To jest moje pytanie, które chciałbym, żebyśmy przedyskutowali. Czy w tym zakresie jest nam potrzebna lepsza regulacja niż dzisiejsza?

 

I element drugi, proszę Państwa: niezwykle ważne ‒ zresztą podkreślane też przez Trybunał Konstytucyjny ‒ jest tu pewne współdziałanie równoważące, współdziałanie partnerów. Dzisiaj mamy Radę Dialogu Społecznego, zasiadają w niej przedstawiciele największych związków zawodowych, przedstawiciele pracodawców, także strona rządowa – co jest dla mnie niezwykle miłe i zaszczytne, dzieje się to pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej.

 

Pytanie brzmi: czy kwestie związane z szeroko pojętym dialogiem społecznym powinniśmy lepiej uregulować w naszej Konstytucji? Czy są potrzebne w tym zakresie mocniejsze zabezpieczenia? Żeby nie mogło dojść do takiej sytuacji jak de facto rozpad Komisji Trójstronnej kilka lat temu ‒ i kilka lat de facto bez instytucjonalnego dialogu w państwie, które liczy 38 mln obywateli, a więc jest państwem rzeczywiście dużym.

 

I wreszcie ostatnie pytanie, niezwykle ważne – może mniej konstytucyjne, co w ogóle systemowe – a mianowicie kwestia systemu emerytalnego jako takiego, jego konstrukcji na przyszłe dziesięciolecia a problem demografii. Otóż, proszę Państwa, o ile w roku 2010 w Polsce było czterech pracujących na jednego emeryta, o tyle w 2020 r. będzie ich już tylko trzech. A jak szacują eksperci – w roku 2035 będzie ich już tylko dwóch. Pytanie jest następujące: czy jesteśmy w stanie obronić w takim razie obecny system emerytalny? Obronić w znaczeniu – żeby zachował on swoją wydolność i żeby w ogóle był w stanie wypłacać godziwe emerytury. To jest jedna sprawa.

 

I druga sprawa: proszę Państwa, jakie działania podjąć – być może właśnie w polityce społecznej – obok już wprowadzonego programu 500+, aby Polacy chcieli mieć więcej dzieci, aby stworzyć lepsze warunki do życia dla rodzin.

 

Zostawiam Państwa z tymi pytaniami. Za chwilę głos zabiorą eksperci, których z przyjemnością wysłucham. Jeszcze raz bardzo serdecznie Państwu dziękuję, że zechcieliście poświęcić swój czas, przybyć do Pałacu Prezydenckiego na tę debatę. Szanownym Państwu Profesorom, Ekspertom bardzo serdecznie dziękuję za to, że zechcą się z nami podzielić wynikami swojej pracy, swoimi przemyśleniami.

 

Zapraszam do dyskusji i debaty.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.